Tym razem dodatkowe emocje wywołała wypowiedź byłego prezydenta Andrzeja Dudy, który skomentował decyzję Karola Nawrockiego o odebraniu ślubowania tylko od części sędziów wybranych przez Sejm. Duda ocenił, że takie wybiórcze działanie może prowadzić do poważnego starcia ustrojowego, bo prezydent — w jego ocenie — nie może dowolnie decydować, których sędziów zaprzysiąc, a których pominąć.

Duda zabrał głos w kluczowym momencie sporu

Wypowiedź byłego prezydenta padła w chwili, gdy wokół Trybunału Konstytucyjnego narasta napięcie po działaniach obecnej głowy państwa. Według relacji mediów Karol Nawrocki wcześniej odebrał ślubowanie od dwojga z sześciorga sędziów wybranych przez Sejm, natomiast pozostali nie zostali przez niego zaprzysiężeni. Czworo z nich złożyło następnie ślubowanie w Sejmie, ale bez udziału prezydenta.

To właśnie ten selektywny tryb stał się osią sporu. Andrzej Duda przyznał, że prezydent ma prawo badać okoliczności wyboru sędziów oraz ich kwalifikacje, lecz podkreślił, że taka analiza nie daje pełnej swobody w ignorowaniu uchwały Sejmu.

Były prezydent wskazał granicę uprawnień głowy państwa

Duda zaznaczył, że urząd prezydenta może domagać się wyjaśnień i kontaktu z kandydatami, zanim dojdzie do odebrania ślubowania. Jednocześnie wyraźnie oddzielił prawo do analizy od prawa do wybiórczego działania. W najmocniejszym fragmencie swojej wypowiedzi powiedział: „Prezydent jest związany uchwałą Sejmu i nie może być tak, że prezydent sobie przyjmie ślubowanie od kogoś innego albo tylko od niektórych”.

Ta deklaracja została odebrana jako jednoznaczna krytyka decyzji Karola Nawrockiego. Duda zasugerował, że wejście na drogę selektywnego odbierania ślubowań może uruchomić kryzys, na który konstytucja nie daje prostego rozwiązania.

Niejasne przepisy, ale jasne ostrzeżenie

Były prezydent zwrócił przy tym uwagę, że sama konstytucja nie określa precyzyjnie terminu odebrania ślubowania od sędziów TK. Jak podkreślał, pojęcia takie jak „niezwłocznie” czy „zbędna zwłoka” mogą być różnie interpretowane i od dawna stanowią pole do sporów prawniczych. Z tego powodu przyznał, że prezydent może mieć czas na ocenę sytuacji i wyjaśnienie wątpliwości.

Mimo tego zastrzeżenia jego przekaz był jasny: analiza nie może prowadzić do sytuacji, w której prezydent uznaje jednych sędziów, a innych pomija, mimo że wszyscy zostali wybrani przez Sejm w tej samej procedurze. To właśnie taki model działania Duda uznał za groźny dla równowagi instytucjonalnej państwa.

Ślubowanie w Sejmie bez udziału prezydenta jeszcze podgrzało konflikt

W czwartek czworo niewprowadzonych wcześniej do TK sędziów złożyło ślubowanie w Sejmie. W uroczystości nie uczestniczył Karol Nawrocki, a Kancelaria Prezydenta dała do zrozumienia, że nie uznaje tego aktu za skuteczne ślubowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Szef KPRP Zbigniew Bogucki zapowiedział nawet skierowanie do TK wniosku dotyczącego sporu kompetencyjnego między prezydentem a Sejmem.

To oznacza, że konflikt nie tylko nie wygasa, ale może wejść na jeszcze wyższy poziom polityczny i prawny. W praktyce mamy dziś nie tylko spór o interpretację procedury, lecz także coraz ostrzejszy konflikt o granice kompetencji najważniejszych organów państwa.

Duda mówi też o odpowiedzialności konstytucyjnej

Na końcu swojej wypowiedzi Andrzej Duda odniósł się do pytania o ewentualne konsekwencje dalszego przeciągania procedury. Wskazał, że teoretycznie możliwa jest odpowiedzialność konstytucyjna, ale w polskich realiach jej praktyczne zastosowanie bywa iluzoryczne. Był to sygnał, że formalne mechanizmy istnieją, lecz ich uruchomienie wcale nie musi oznaczać szybkiego rozwiązania kryzysu.

Spór o Trybunał Konstytucyjny wchodzi w nowy etap

Wypowiedź Andrzeja Dudy ma duże znaczenie, bo padła z ust polityka, który sam przez lata podejmował decyzje dotyczące obsady najważniejszych instytucji państwowych. Jego stanowisko zostało odebrane jako mocny sygnał, że wybiórcze odbieranie ślubowania od sędziów TK może być traktowane nie jako zwykła interpretacja przepisów, ale jako ruch prowadzący do otwartego sporu ustrojowego.

Na tym etapie nic nie wskazuje na szybkie uspokojenie sytuacji. Przeciwnie — po ślubowaniu w Sejmie, reakcji Kancelarii Prezydenta i ostrzeżeniach Andrzeja Dudy widać, że konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego może w najbliższych dniach jeszcze bardziej zdominować polityczną debatę.