Dzięki jego rowerowej trasie przez Polskę udało się zebrać brakujące 12 mln zł na leczenie 8-letniego Maksa Tockiego. To jednak nie był koniec transmisji ani koniec pomagania. Gdy licznik dla Maksa dobił do celu, uwaga widzów została skierowana na kolejne dziecko chore na DMD — 4-letniego Adasia.
Druga zbiórka rośnie bardzo szybko. Według aktualnych informacji jest na niej już 1,5 mln zł. To kolejny dowód na to, że społeczność zgromadzona wokół Łatwoganga nie zatrzymała się po jednym sukcesie.
Łatwogang zebrał pieniądze dla Maksa
Piotr Hancke, znany jako Łatwogang, wyruszył rowerem z Zakopanego do Gdańska, by nagłośnić zbiórkę dla Maksa Tockiego. Chłopiec choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a, czyli ciężką chorobę genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni. Celem było zebranie brakujących 12 mln zł na terapię genową w Stanach Zjednoczonych.
Według RMF FM cel udało się osiągnąć w niedzielę 24 maja o godz. 8:45, podczas postoju Łatwoganga na stacji benzynowej w Toruniu. Influencer nadal był wtedy w trasie do Gdańska.
Nadwyżka trafi do kolejnego dziecka
Po przekroczeniu kwoty potrzebnej dla Maksa pojawiło się pytanie, co stanie się z kolejnymi wpłatami. Łatwogang wyjaśnił podczas streamu, że pieniądze zostaną przeznaczone na pomoc następnemu dziecku. Wybór padł na 4-letniego Adasia, który również choruje na DMD.
To była trudna decyzja, bo dzieci potrzebujących kosztownego leczenia jest więcej. Łatwogang podkreślał, że każde z nich zasługuje na pomoc, ale w przypadku Adasia czas ma szczególne znaczenie. Według relacji Wirtualnej Polski chłopiec jest „na granicy kwalifikacji”, a zbyt duży postęp choroby może zamknąć drogę do podania leku.
Druga zbiórka ma już 1,5 mln zł
Mobilizacja internautów przeniosła się na nowy cel niemal natychmiast. Po sukcesie zbiórki dla Maksa widzowie zaczęli wpłacać pieniądze dla Adasia. Obecnie druga zbiórka ma już 1,5 mln zł.
To ważny moment, bo pokazuje, że akcja Łatwoganga nie była jednorazowym zrywem. Najpierw internauci pomogli Maksowi, a teraz coraz więcej osób dowiaduje się o Adasiu. Zasięg transmisji znów przekłada się na realne pieniądze i konkretną szansę na leczenie.
DMD zabiera dzieciom czas
Dystrofia mięśniowa Duchenne’a to choroba, w której czas ma ogromne znaczenie. W opisie zbiórki Maksa podkreślono, że DMD powoduje stopniowy i nieodwracalny zanik mięśni, a wielu chorych około 12. roku życia traci możliwość samodzielnego chodzenia.
Właśnie dlatego rodziny dzieci chorych na DMD tak desperacko walczą o szybkie zebranie pieniędzy. Terapia genowa daje nadzieję na zatrzymanie rozwoju choroby, ale jest bardzo kosztowna i dostępna za granicą. W przypadku Maksa koszt leczenia szacowano na około 15 mln zł.
Łatwogang nadal jedzie, choć trasa była ogromnym wysiłkiem
Sukces finansowy nie oznaczał, że sama wyprawa była łatwa. Łatwogang miał do pokonania trasę z Zakopanego do Gdańska, a podczas przejazdu towarzyszyła mu ekipa techniczna. RMF FM informowało, że influencer zrezygnował z wcześniejszego pomysłu powrotu rowerem z Gdańska do Zakopanego ze względu na stan zdrowia.
Mimo zmęczenia akcja osiągnęła główny cel. Teraz jej ciężar przesunął się z jednej historii na drugą. Maks dostał ogromne wsparcie, a Adaś stał się kolejnym dzieckiem, wokół którego zaczęła gromadzić się internetowa społeczność.
Internet znów pokazał swoją siłę
Historia Łatwoganga pokazuje, jak szybko internetowy zasięg może zmienić się w pomoc. Najpierw 12 mln zł dla Maksa, teraz 1,5 mln zł na drugiej zbiórce dla Adasia. W tle jest ta sama choroba, ten sam wyścig z czasem i ta sama nadzieja, że dzięki tysiącom wpłat uda się dać dziecku szansę na leczenie.
Łatwogang nie zatrzymał się po osiągnięciu celu. Zamiast zamknąć akcję na wielkim sukcesie, przekierował uwagę widzów dalej. Dla wielu rodzin walczących z DMD to sygnał, że jedna transmisja może stać się początkiem dużo większej fali pomocy.