W środę 27 maja przed południem ogień pojawił się przy grobie Łukasza Litewki, zmarłego posła Lewicy i znanego społecznika. Jak przekazał „Super Express”, pożar objął przede wszystkim znicze, kwiaty oraz wiązanki ustawione przy mogile.

Strażacy pojawili się na cmentarzu po zgłoszeniu

Zgłoszenie do straży pożarnej wpłynęło około godziny 11.34. Na miejsce skierowano strażaków, którzy szybko ugasili ogień. Według informacji przekazanych przez służby sytuacja nie wymagała dużej akcji ratowniczej, a interwencja przebiegła sprawnie.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada przypadkowe zaprószenie ognia. Strażacy wskazali, że jedna z wiązanek mogła zostać położona zbyt blisko zapalonego znicza. Przy grobie Łukasza Litewki znajduje się wiele świec, kwiatów i pamiątek, które od pogrzebu zostawiają tam odwiedzający.

Ogień objął znicze i wiązanki

Pożar nie rozprzestrzenił się na dużą skalę. Według relacji strażaków płomienie objęły głównie przedmioty ustawione przy mogile. Chodziło o kwiaty, wiązanki oraz znicze. Sama mogiła została już uporządkowana.

Mimo że zdarzenie najprawdopodobniej było nieszczęśliwym przypadkiem, informacja wywołała duże poruszenie. Grób Łukasza Litewki stał się miejscem pamięci dla mieszkańców Sosnowca i osób, które ceniły jego działalność społeczną.

Grób Łukasza Litewki odwiedza wiele osób

Od dnia pogrzebu przy mogile posła pojawiają się kolejne znicze, kwiaty i osobiste pamiątki. To symbol tego, jak wiele osób poruszyła jego tragiczna historia. Łukasz Litewka był znany nie tylko jako polityk Lewicy, ale także jako aktywista pomagający dzieciom, seniorom, osobom w trudnej sytuacji i zwierzętom.

Poseł zginął tragicznie 23 kwietnia 2026 roku. Miał 36 lat. Według informacji przywołanych przez „Super Express”, został potrącony przez samochód, gdy jechał rowerem ulicą Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej.

Strażacy przypominają o ostrożności

Zdarzenie na sosnowieckim cmentarzu pokazuje, jak łatwo może dojść do pożaru w miejscu, gdzie znajduje się dużo zniczy, sztucznych kwiatów i wiązanek. Wystarczy, że dekoracja znajdzie się zbyt blisko płomienia.

W przypadku grobu Łukasza Litewki ogień został szybko opanowany, ale sytuacja mogła wyglądać poważnie dla osób, które zobaczyły płomienie przy mogile. Na szczęście interwencja straży zakończyła się szybko, a najbardziej prawdopodobną przyczyną pozostaje przypadkowe zapalenie się dekoracji od znicza.