Sprawdzono zarówno bezpieczeństwo produktów, jak i poprawność ich oznakowania. Choć badania laboratoryjne nie wykazały niedozwolonych dodatków, w wielu przypadkach inspektorzy stwierdzili nieprawidłowości na etykietach. Część przedsiębiorców musi liczyć się z konsekwencjami.

Pod lupą 46 sklepów z zapleczem rozbiorowym

Kontrola objęła 46 obiektów handlowych posiadających hale do rozbioru i przetwarzania mięsa. Głównym celem było sprawdzenie, czy czerwone mięso sprzedawane z lad chłodniczych zawiera niedozwolone nastrzyki zwiększające chłonność wody, informuje portal Pyszności.

Do badań laboratoryjnych przekazano próbki mięsa wieprzowego. W żadnej z nich nie wykryto dodatkowej wody ani substancji takich jak fosforany czy inne środki poprawiające strukturę produktu. Oznacza to, że w tym zakresie sprzedawcy przestrzegali obowiązujących przepisów.

Przepisy są jasne – świeże mięso bez dodatków

Zgodnie z obowiązującym prawem świeże mięso sprzedawane luzem nie może zawierać konserwantów, barwników, karagenu, fosforanów ani dodatkowej wody. Dopuszczalne jest wcześniejsze mrożenie lub pakowanie próżniowe.

W przypadku mięsa mielonego można dodać sól, ale jej ilość nie może przekroczyć 1 proc. masy produktu. Informacja o dodatku soli musi być jednoznacznie wskazana na etykiecie.

Obowiązkowe jest również podanie kraju pochodzenia. W większości przypadków – z wyjątkiem wołowiny – obok nazwy kraju powinna znaleźć się graficzna flaga. Etykieta musi zawierać pełną nazwę gatunku i elementu mięsa oraz informację, czy produkt jest z kością, czy bez. Stosowanie skrótów jest niedozwolone.

Błędy w oznakowaniu – problem dotyczył co szóstej partii

Najwięcej nieprawidłowości dotyczyło oznaczeń. Inspektorzy stwierdzili, że 21 partii mięsa, czyli 15,3 proc. sprawdzonych produktów, miało niezgodne z dokumentacją informacje.

W części przypadków na etykietach wskazywano, że miejscem chowu i uboju jest Polska, podczas gdy dokumenty handlowe potwierdzały pochodzenie mięsa z Hiszpanii. Tego typu rozbieżności mogą wprowadzać konsumentów w błąd.

Zastrzeżenia wzbudziły także etykiety z napisem „Mięso bez nastrzyku”. Ponieważ stosowanie nastrzyków w świeżym mięsie jest prawnie zabronione, taka informacja może sugerować wyjątkową cechę produktu, która w rzeczywistości jest standardem wynikającym z przepisów.

Inspekcja zwróciła również uwagę na zbyt małą czcionkę przy oznaczeniach kraju pochodzenia, co utrudniało szybkie i czytelne zapoznanie się z informacją.

Konsekwencje i apel do sprzedawców

Wobec podmiotów, które dopuściły się naruszeń, wszczęto postępowania administracyjne i nałożono sankcje. IJHARS podkreśla, że rzetelne oznakowanie to nie formalność, lecz obowiązek wobec konsumentów.

Dla kupujących kontrola jest sygnałem, by dokładnie czytać etykiety i zwracać uwagę na kraj pochodzenia oraz nazwę produktu. Dla branży – przypomnieniem, że transparentność i zgodność z dokumentacją są podstawą uczciwego handlu.

Inspekcja zapowiada dalsze działania kontrolne, które mają poprawić jakość informacji przekazywanych konsumentom i wzmocnić zaufanie do rynku żywności.