Msza żałobna rozpoczęła się w południe w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, a po niej kondukt udał się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Magiera zmarł nagle 10 kwietnia we Wrocławiu po zasłabnięciu podczas porannego treningu biegowego. Miał 49 lat.

Polska piłka przyszła pożegnać człowieka, którego szanowali wszyscy

Ostatnie pożegnanie Jacka Magiery zgromadziło rodzinę, przyjaciół i ludzi futbolu z różnych pokoleń. Wśród uczestników mszy byli m.in. Robert Lewandowski, Jan Urban, Cezary Kulesza oraz przedstawiciele klubów, z którymi Magiera był związany przez lata. Sama obecność tak wielu ważnych postaci pokazała, jak silną pozycję miał w polskim środowisku piłkarskim — nie tylko jako trener, ale też jako człowiek.

Uroczystość miała wyjątkowo symboliczny wymiar

Msza odbyła się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej, a ceremonia pochówku została zaplanowana na godz. 14:30 na Powązkach Wojskowych. To właśnie tam zakończyła się ostatnia droga szkoleniowca, który przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej piłki. Według informacji podawanych wokół uroczystości Magiera spoczął w kwaterze K-1-17, w bliskim sąsiedztwie grobu Lucjana Brychczego, legendy Legii Warszawa, z którym przez lata współpracował.

Najmocniej wybrzmiały słowa o tym, jakim był człowiekiem

Podczas nabożeństwa szczególne poruszenie wywołało kazanie, w którym duchowny nie skupił się wyłącznie na sportowych osiągnięciach Jacka Magiery. Najważniejsze okazało się to, jak był zapamiętany przez tych, którzy znali go prywatnie i zawodowo.

„Grał na pozycji pomocnika, czasami obrońcy, podobnie zachowywał się poza boiskiem. To był człowiek, który potrafił zadzwonić i poprosić o modlitwę np. dla młodego zawodnika. Jego całym światem były dzieci i żona. Był inny, inaczej patrzył na ludzi. Mówił: "Piłkarzem będziesz 10 lat, ale człowiekiem będziesz całe życie". Jacek widział więcej, widział dalej. Zawsze nosił przy sobie różaniec, miał go też w kieszeni wtedy w parku we Wrocławiu.”

To właśnie te słowa nadały całej ceremonii najbardziej osobisty ton. W relacjach z pogrzebu podkreślano, że dla wielu żałobników był to moment najtrudniejszy i najbardziej wzruszający.

Kariera, która zostawiła trwały ślad

Jacek Magiera od lipca 2025 roku pracował w sztabie Jana Urbana jako drugi trener reprezentacji Polski. Wcześniej prowadził m.in. Legię Warszawa, z którą zdobył mistrzostwo Polski w sezonie 2016/17 i awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a ze Śląskiem Wrocław wywalczył w 2024 roku wicemistrzostwo kraju. Jako piłkarz rozegrał 233 mecze w Ekstraklasie i był mocno kojarzony przede wszystkim z Legią oraz Rakowem Częstochowa.

Ostatnie pożegnanie trenera, którego piłka nie zapomni

Czwartkowe uroczystości w Warszawie pokazały, że śmierć Jacka Magiery była ciosem znacznie szerszym niż tylko dla jednego klubu czy jednej drużyny. Żegnali go reprezentanci różnych środowisk, a wspólnym mianownikiem niemal wszystkich wspomnień były szacunek, wdzięczność i przekonanie, że odszedł człowiek wyjątkowy. Dla polskiej piłki to nie było zwykłe pożegnanie znanego trenera. To było pożegnanie postaci, która potrafiła łączyć profesjonalizm z rzadko spotykaną klasą.