51-letni funkcjonariusz Służby Więziennej, Adam Sz., zastrzelił swoją 71-letnią teściową, 5-letnią córkę i poważnie ranił 9-letniego syna, który – mimo kilkudniowej walki lekarzy – zmarł 31 marca w szpitalu we Wrocławiu. Po dokonaniu zbrodni mężczyzna próbował odebrać sobie życie. Jako jedyna ocalała jego żona, również funkcjonariuszka SW.
Zdarzenie poruszyło opinię publiczną i wywołało falę komentarzy, w tym także ze strony współpracowników Adama Sz. oraz przedstawicieli resortu sprawiedliwości. Trwające postępowanie prokuratorskie wskazuje, że zbrodnia została dokonana po domowej awanturze między małżonkami. Jak informowała prok. Karolina Stocka-Mycek z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu:
– Wstępne ustalenia wskazują, że mężczyzna, posiadający pozwolenie na broń, oddał strzał w głowę teściowej, a następnie wszedł do pomieszczenia, gdzie spały dzieci, i tam również użył broni palnej wobec córki i syna.
Według resortu sprawiedliwości nie ma przesłanek, by przypuszczać, że stan psychiczny funkcjonariusza był związany z jego miejscem pracy. – Nic nie wskazuje na to, by praca lub jej warunki mogły mieć wpływ na zachowanie sprawcy – informuje wiceministra sprawiedliwości Maria Ejchart. Ministerstwo podkreśliło również, że funkcjonariusz nie korzystał z oferowanego wsparcia psychologicznego, mimo że miał do niego dostęp.
W odmiennym tonie wypowiedziała się jednak współpracowniczka Adama Sz., cytowana przez dziennik „Fakt”. W rozmowie podkreśliła, że znała zarówno sprawcę, jak i jego żonę, i nie dostrzegała wcześniej żadnych oznak agresji. – Adam nie był typem agresywnego człowieka. Był uśmiechnięty, koleżeński, miał poczucie humoru. To wszystko jest dla mnie ogromnym szokiem – powiedziała kobieta, która przez wiele lat służyła z nim w Zakładzie Karnym we Wrocławiu.
W jej ocenie stres związany z codzienną służbą mógł mieć wpływ na psychikę sprawcy. – Tłumienie buntów, konwojowanie szczególnie niebezpiecznych więźniów, praca pod presją – to wszystko ma swoją cenę. A opieka psychologiczna, choć formalnie dostępna, w praktyce często ogranicza się do kilku zdań rozmowy – zaznaczyła. Zwróciła także uwagę na obawy funkcjonariuszy, którzy nie chcą mówić o problemach psychicznych w obawie przed utratą pracy.
Funkcjonariuszka zwróciła również uwagę na sytuację żony sprawcy, która również pracowała w Służbie Więziennej jako wychowawczyni. – Te dzieci były bardzo wyczekane. Nie potrafię sobie wyobrazić, co teraz przeżywa. Mam nadzieję, że ktoś się nią odpowiednio zaopiekował – dodała.
Tragedia w Prusicach wywołała debatę na temat kondycji psychicznej funkcjonariuszy Służby Więziennej oraz realnej dostępności wsparcia psychologicznego. Obecnie prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie potrójnego zabójstwa. Sprawca, który przeżył próbę samobójczą, przebywa w szpitalu pod nadzorem.
Resort sprawiedliwości zapowiedział, że po zakończeniu postępowania wyjaśniającego zostanie przeprowadzona analiza procedur wewnętrznych. Służba Więzienna zapewnia, że funkcjonariusze mają dostęp do opieki psychologicznej i mogą z niej korzystać w sytuacjach służbowych oraz prywatnych.