Teraz jego współpracownicy i bliscy dali jasną odpowiedź. #teamLitewka ma działać dalej, a kontynuowanie rozpoczętych przez posła inicjatyw ma być formą uczczenia jego pamięci.

Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia 2026 roku w Dąbrowie Górniczej, gdy jechał rowerem. Sprawa wypadku wciąż jest badana przez prokuraturę, a kierowca podejrzany o jego spowodowanie opuścił areszt po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego. Śledczy złożyli zażalenie i chcą bezwzględnego aresztu dla 57-latka.

Współpracownicy przerwali milczenie

W mediach społecznościowych pojawiło się oświadczenie skierowane do społeczności #teamLitewka. Autorzy listu przyznali, że ostatni czas był dla nich bardzo trudny. Pisali o żałobie, szoku, poczuciu niesprawiedliwości i bezradności. To właśnie w tej atmosferze musieli odpowiedzieć na pytanie, czy fundacja powinna dalej funkcjonować.

Decyzja nie zapadła od razu. Współpracownicy podkreślili, że nie chcieli rozstrzygać przyszłości fundacji bez rozmowy z najbliższymi Łukasza Litewki. Kluczowe było spotkanie z jego rodzicami i bratem. Dopiero po nim ogłoszono, że działalność będzie kontynuowana.

Fundacja była jednym z jego największych marzeń

Łukasz Litewka przez lata kojarzony był nie tylko z polityką, ale przede wszystkim z pomocą ludziom i zwierzętom. Wokół jego działań powstała społeczność, która angażowała się w zbiórki, akcje społeczne i lokalne inicjatywy. Z czasem ta energia przerodziła się w fundację.

W oświadczeniu przypomniano początki tej drogi: pierwsze wspólne działania, lokalne akcje i budowanie środowiska ludzi gotowych pomagać. Współpracownicy zaznaczyli, że fundacja była dla Litewki czymś więcej niż formalną organizacją. Miała być narzędziem do realizowania dobra, które potrafił skupiać wokół siebie.

„Największy pomnik” po Łukaszu Litewce

Najmocniejszym fragmentem oświadczenia jest myśl, że fundacja to nie tylko nazwa, konto i struktura. To przede wszystkim ludzie. Współpracownicy nazwali społeczność #teamLitewka największym pomnikiem po zmarłym pośle.

To ważne zdanie, bo pokazuje kierunek dalszych działań. Fundacja nie ma być wyłącznie miejscem pamięci. Ma dalej pomagać, organizować akcje i podtrzymywać wartości, które przyciągały do Litewki tysiące osób.

Autorzy listu nie ukrywają jednak, że przed nimi trudny czas. Łukasz Litewka był osobą, która łączyła ludzi, nadawała inicjatywom tempo i kierunek. Teraz tę rolę będzie musiała przejąć cała społeczność.

Żałoba ma zamienić się w działanie

Współpracownicy napisali, że dobro, którym Łukasz Litewka „zaraził” innych, nadal w nich jest. To zdanie szczególnie mocno wybrzmiało w komentarzach, bo pokazuje, że żałoba nie ma oznaczać końca. Ma stać się impulsem do dalszej pracy.

Dla osób związanych z #teamLitewka to symboliczny moment. Kończy się etap, w którym wszystkie działania były naturalnie kojarzone z jedną osobą. Zaczyna się nowy rozdział, w którym odpowiedzialność za dalszą misję przejmują współpracownicy, wolontariusze i sympatycy.

Sprawa wypadku nadal jest w toku

Równolegle trwa postępowanie dotyczące samego wypadku. Podejrzany kierowca usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Według informacji przekazywanych przez media prokuratura analizuje zebrane dowody, w tym wyjaśnienia podejrzanego, które mają budzić wątpliwości śledczych.

Sąd ma zająć się zażaleniem prokuratury 12 maja. Śledczy uważają, że tylko bezwzględny areszt właściwie zabezpieczy postępowanie na jego obecnym etapie.

Misja ma trwać mimo straty

Decyzja współpracowników i rodziny Łukasza Litewki pokazuje, że jego działalność społeczna nie zostanie zamknięta wraz z jego odejściem. Fundacja ma dalej funkcjonować, a społeczność #teamLitewka ma kontynuować działania, które przez lata gromadziły wokół siebie ludzi gotowych do pomocy.

To będzie trudna kontynuacja, bo bez osoby, która była centrum całego środowiska. Ale właśnie dlatego oświadczenie poruszyło tak wiele osób. Nie jest tylko komunikatem organizacyjnym. Jest deklaracją, że pamięć o Łukaszu Litewce ma mieć praktyczny wymiar: kolejne akcje, kolejną pomoc i kolejne dobro przekazywane dalej.