W rejonie miejscowości Kozaki w gminie Łukowa ogień objął około 100 hektarów lasu i nieużytków. Do działań skierowano setki strażaków, a z powietrza wspierały ich samoloty gaśnicze. Jeden z nich rozbił się w trakcie akcji. Pilot zginął.

Według informacji przekazywanych przez służby pożar wybuchł we wtorek, 5 maja 2026 roku, po godzinie 15. Sytuacja szybko stała się poważna, bo płomienie rozprzestrzeniały się na dużym obszarze. W działaniach uczestniczyło około 70 zastępów i ponad 300 strażaków z Lubelszczyzny oraz Podkarpacia.

Pożar objął ogromny teren

Ogień pojawił się w okolicach miejscowości Kozaki, na terenie Nadleśnictwa Józefów. Skala zdarzenia wymagała natychmiastowego zaangażowania dużych sił. Strażacy pracowali w trudnym terenie, próbując zatrzymać front pożaru i nie dopuścić do dalszego rozprzestrzeniania się płomieni.

Przy tak dużych pożarach lasów kluczowe jest tempo działania. Ogień może w krótkim czasie przenieść się na kolejne fragmenty kompleksu leśnego, szczególnie gdy warunki sprzyjają jego rozwojowi. Dlatego do akcji zadysponowano nie tylko zastępy straży pożarnej, ale także wsparcie lotnicze.

Dromader spadł w rejonie działań

Najbardziej dramatyczny moment nastąpił podczas gaszenia pożaru z powietrza. Samolot gaśniczy typu Dromader, który brał udział w akcji, rozbił się w rejonie prowadzonych działań. Według przekazywanych informacji maszyna spadła w pobliżu miejscowości Osuchy.

Śmierć pilota potwierdziły służby. Rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Biłgoraju, kpt. Mateusz Małyszek, przekazał, że doszło do rozbicia Dromadera, ale na razie nie ma szczegółowych informacji o przyczynach wypadku.

Przyczyny katastrofy nie są znane

Na tym etapie nie wiadomo, co doprowadziło do rozbicia maszyny. Nie przesądzono, czy do wypadku doszło podczas nalotu gaśniczego, podejścia do zrzutu wody, czy w innym momencie lotu. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane przez odpowiednie służby.

Dromadery są wykorzystywane do gaszenia pożarów z powietrza, zwłaszcza tam, gdzie dojazd pojazdów ratowniczych jest utrudniony. Maszyny wykonują zrzuty wody lub środków gaśniczych nad płonącym terenem, pomagając ograniczyć rozwój ognia.

Służby zabezpieczają teren

Po katastrofie konieczne było prowadzenie działań na dwóch frontach. Strażacy nadal walczyli z pożarem, a jednocześnie zabezpieczano miejsce upadku samolotu. Na miejsce zdarzenia miał udać się wojewoda lubelski oraz Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.

Akcja miała również wpływ na ruch drogowy. Droga wojewódzka nr 849 na wysokości miejscowości Kozaki została całkowicie zablokowana, a policja wyznaczyła objazdy. Służby apelowały, by nie zbliżać się do miejsca działań i nie utrudniać pracy ratownikom.

Walka z ogniem trwała mimo dramatycznego wypadku

Mimo katastrofy działania gaśnicze musiały być kontynuowane. Pożar obejmował zbyt duży obszar, by można było przerwać akcję. Strażacy skupiali się na opanowaniu płomieni, dogaszaniu zarzewi i zabezpieczeniu terenu przed ponownym rozprzestrzenieniem się ognia.

To jedna z najpoważniejszych akcji gaśniczych w regionie w ostatnim czasie. Jej tragiczny bilans to śmierć pilota, który uczestniczył w walce z pożarem lasu. Teraz najważniejsze będzie ustalenie, dlaczego doszło do rozbicia Dromadera i jakie były ostatnie chwile lotu maszyny.