Dziewięciodniowy stream przyciągnął ogromną publiczność i zakończył się wynikiem przekraczającym 250 mln zł. Według zagranicznych mediów akcja pobiła dotychczasowe rekordy charytatywnych transmisji na żywo.
Do sukcesu inicjatywy odniósł się Jerzy Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jego słowa zostały szeroko odnotowane, bo Owsiak od lat jest jedną z najważniejszych postaci polskiej dobroczynności. Tym razem nie mówił o konkurencji, lecz o inspiracji i zmianie, którą przyniosły nowe technologie.
„To my się także od was musimy uczyć”
Owsiak wprost zwrócił się do organizatorów akcji i podkreślił, że nawet tak doświadczona inicjatywa jak WOŚP może wyciągnąć wnioski z tego, co wydarzyło się podczas streamu. Powiedział: „to my się także od was musimy uczyć”.
W innym fragmencie zaznaczył, że WOŚP obserwuje sposób działania młodszych twórców i internetowych społeczności. Dodał, że jest to dla jego środowiska „niesamowita nauka”.
Te słowa pokazują, że rekordowa zbiórka została odebrana nie tylko jako jednorazowy sukces finansowy. Dla Owsiaka stała się dowodem, że model pomagania zmienia się na oczach wszystkich.
Od piosenki do społecznego wydarzenia
Akcja rozpoczęła się od utworu „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, stworzonego przez Bedoesa 2115 i Maję Mecan, podopieczną Fundacji Cancer Fighters. Konwencja rapowego diss-u została tu odwrócona: celem nie był człowiek, lecz choroba nowotworowa.
Łatwogang, czyli Piotr Hancke, zareagował na utwór własnym wyzwaniem. Zadeklarował, że każde polubienie jego nagrania oznacza jedną sekundę słuchania piosenki na żywo. Skala reakcji internautów doprowadziła do dziewięciodniowej transmisji, która szybko wykroczyła poza ramy zwykłego streamu.
Stream, który oglądały miliony
Transmisja zakończyła się 26 kwietnia i w kulminacyjnym momencie przyciągnęła ponad 1,5 mln widzów. W akcję włączali się artyści, sportowcy, influencerzy i darczyńcy, a jednym z najbardziej symbolicznych gestów było golenie głów w solidarności z osobami chorującymi onkologicznie.
Zagraniczne media zwracały uwagę, że początkowy cel zbiórki był znacznie skromniejszy, a końcowy wynik przekroczył 257 mln zł. Pieniądze mają wesprzeć dzieci zmagające się z chorobą nowotworową oraz ich rodziny.
Owsiak porównał nowe czasy z początkami WOŚP
Komentując akcję Łatwoganga, Jerzy Owsiak przypomniał początki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wskazywał, że ponad trzy dekady temu organizatorzy mieli do dyspozycji zupełnie inne narzędzia niż dzisiejsi twórcy internetowi.
- Za przypomnienie między innymi, że 34 lata temu, kiedy my robiliśmy pierwszy finał, mieliśmy dwa aparaty telefoniczne, analogowe i faks. Nie było niczego więcej, nigdzie nie można było pyknąć, nacisnąć, wysłać i zrobić czegoś takiego, co przyspieszyłoby także element samej zbiórki. Czasy się zmieniają, my się też temu przyglądamy i fantastycznie, że ktoś potrafi wykorzystać wszystko to, co dzisiaj niosą najnowsze technologie i także swoich odbiorców, i potrafi to skierować na takie tory - powiedział.
Dziś wystarczy transmisja online, społeczność gotowa do działania, szybkie wpłaty i viralowy impuls, by w kilka dni zbudować wydarzenie o ogólnopolskim zasięgu. To właśnie ten kontrast sprawił, że Owsiak mówił o nauce i potrzebie obserwowania młodych ludzi.
Nie tylko pieniądze, ale też emocje
Sukces zbiórki nie polegał wyłącznie na rekordowej kwocie. Ważna była również atmosfera wspólnoty, która powstała wokół streamu. Internauci nie tylko wpłacali pieniądze, ale komentowali, udostępniali i angażowali kolejne osoby.
Eksperci cytowani przez Polskie Radio oceniali, że zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się czymś w rodzaju „WOŚP-u młodego pokolenia”. Według raportu Res Futury większość komentarzy w sieci miała charakter wspierający.
Hejt nie przysłonił celu
Przy tak dużej skali akcji pojawiły się również negatywne komentarze. Owsiak, który od lat mierzy się z krytyką i atakami wobec WOŚP, mówił o mechanizmie hejtu towarzyszącym publicznym inicjatywom. Jednocześnie podkreślał znaczenie treści, które łączą ludzi i pokazują wymierną wartość wspólnego działania.
W przypadku zbiórki Łatwoganga najważniejszy pozostał cel: pomoc dzieciom chorującym na nowotwory. To wokół niego udało się zgromadzić ogromną społeczność, która przez dziewięć dni śledziła wydarzenie niemal jak narodową akcję.
To może być przełom w internetowej dobroczynności
Reakcja Jerzego Owsiaka pokazuje, że rekordowa zbiórka Łatwoganga nie jest jedynie ciekawostką z internetu. To sygnał, że młode pokolenie ma własne narzędzia, własny język i własny sposób mobilizowania ludzi do pomocy.
WOŚP przez lata pokazała, jak wielką siłę ma wspólnota budowana wokół celu. Stream Łatwoganga pokazał natomiast, że ta sama energia może dziś powstać także w cyfrowej przestrzeni — szybciej, spontaniczniej i przy udziale milionów widzów.
Najważniejsze jest jednak to, że mimo różnic w formie cel pozostaje ten sam: pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują najbardziej.