Jak wynika z informacji przekazanych przez portal "Goniec", do dramatycznej sytuacji doszło 29 marca bieżącego roku pod szpitalem w Sławnie. Sprawę śmierci 62-letniej kobiety opisali dziennikarze "Głosu Pomorza". Pani Janina miał poczuć się źle, traciła przytomność. Rodzina prosiła sanitariuszy o pomoc, bo stan kobiety z każdą chwilą się pogarszał. Nie wpuszczono ich jednak w związku z zagrożeniem epidemicznym. Głuchy na wołanie o pomoc miał zostać również lekarz.

Dramatyczna sytuacja pod szpitalem w Sławnie

29 marca 62-letnia pani Janina źle się poczuła. Szwagier zawiózł ją do lekarza rodzinnego, który stwierdził, że kobieta ma za wysoki poziom cukru we krwi. Lekarz POZ wystawił pani Janinie elektroniczne skierowanie do szpitala na oddział wewnętrzny, gdzie obniżonoby u niej poziom krwi i dobrano odpowiednie leczenie.

Leczenie/Pixabay
Leczenie/Pixabay

Szwagier kobiety zdecydował, że szybciej będzie zawieźć ją do szpitala samochodem, niż czekać na pojawienie się karetki. Pod szpitalem pojawiły się również córki 62-latki, Magdalena i Maria. Kiedy prowadzono ją w kierunku oddziału, pani Janina zaczęła tracić przytomność. Jedna z jej córek informowała pielęgniarkę o stanie mamy, aż dwukrotnie.

Pielęgniarka miała poinformować Marię, że nie jest w stanie nic zrobić i kazała jej kontaktować się z lekarzem. Gdy udało się porozmawiać z doktorem, ten stwierdził, że nie jest w stanie zejść do pacjentki, bo trwa dezynfekcja po pacjencie z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem. Wszystkiemu miał się przyglądać przez okno.

Lekarz zszedł do kobiety dopiero po 20 minutach, a z relacji jej córek wynika, że w żaden sposób nie starał się jej ratować. Okazuje się, że ów lekarz został zawieszony w szpitalu w Słupsku, gdzie pracował wcześniej na oddziale SOR. Przyczyną zawieszenia miało być wulgarne zachowanie lekarza, do którego doszło dopiero wówczas, gdy sprawą zajęły się media.

Lekarz/ Pixabay
Lekarz/Pixabay

Dyrektor szpitala w Sławnie wskazał, że może jeśli kobieta zostałaby przywieziona do placówki karetką, cała procedura przyjęcia na oddział poszłaby szybciej. W rozmowie z "Głosem Pomorza" dodał, że w jego ocenie nie doszło do żadnego zaniedbania, a lekarz od razu po otrzymaniu informacji zszedł do kobiety. Dodał, że czeka na orzeczenie prokuratury w tej sprawie.

Jak oceniacie opisaną sytuację?

To też może cię zainteresować: Konferencja prasowa Ministra Zdrowia. Adam Niedzielski nie miał dobrych wieści w związku ze zbliżającą się majówką

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Poruszające nagranie pojawiło się na profilu Maryli Rodowicz. Niezbędna jest natychmiastowa pomoc

O tym się mówi: Sensacyjne odkrycie jednej z gazet na temat zdarzeń z 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. Czego dotyczą