Moje życie było spokojne, uporządkowane i — jak wtedy sądziłem — nieznośnie nudne.
Natalia miała trzydzieści dwa lata. Pracowała w firmie, która wynajmowała od nas biuro. Śmiała się z moich żartów, chwaliła garnitury i powtarzała, że przy mnie czuje się bezpieczna.
Moja żona Ewa nigdy tak na mnie nie patrzyła. Dzisiaj rozumiem, że po dwudziestu ośmiu latach małżeństwa widziała mnie prawdziwego, ze wszystkimi wadami. Natalia widziała natomiast człowieka, którego mogła wykorzystać.
Zaczęło się od kawy. Później były kolacje, hotel i kłamstwa. Ewie mówiłem, że zostaję dłużej w pracy. Córce odwoływałem spotkania, bo Natalia chciała spędzić ze mną wieczór.
Po kilku miesiącach zażądała, żebym dokonał wyboru.
— Nie będę wiecznie tą drugą — powiedziała. — Jeśli naprawdę mnie kochasz, odejdź od żony.
Spakowałem walizkę jeszcze tego samego wieczoru. Ewa stała w przedpokoju i płakała.
— Naprawdę przekreślasz prawie trzydzieści lat dla kobiety, którą znasz od kilku miesięcy?
— Przy niej znowu czuję, że żyję — odpowiedziałem.
Były to ostatnie słowa, jakie wypowiedziałem w naszym wspólnym domu.
Wynająłem Natalii mieszkanie. Zapłaciłem za samochód i zainwestowałem oszczędności w salon kosmetyczny, który zamierzała otworzyć. Gdy córka dowiedziała się, że wykorzystałem pieniądze odkładane wcześniej na jej mieszkanie, przestała odbierać moje telefony.
Nie przejmowałem się. Powtarzałem, że Natalia jest warta każdej ceny.
— Dla ciebie skoczyłbym nawet w ogień — powiedziałem kiedyś.
Pocałowała mnie i odpowiedziała:
— Właśnie za to cię kocham.
Kilka miesięcy później, tuż po północy, zadzwonił telefon.
— Marek, mieszkanie się pali! — krzyczała Natalia. — Przyjedź szybko!
Gdy dotarłem na miejsce, z okien wydobywał się czarny dym. Strażacy rozkładali węże, a mieszkańcy stali przed budynkiem w piżamach.
Zobaczyłem Natalię po drugiej stronie ulicy. Była bezpieczna. Obejmował ją nieznajomy mężczyzna.
Podbiegła do mnie.
— W sypialni została czarna teczka — powiedziała. — Są w niej pieniądze i dokumenty salonu. Musisz ją wyjąć!
— Przecież mieszkanie płonie.
— Mówiłeś, że zrobiłbyś dla mnie wszystko!
Nie pomyślałem o Ewie ani o córce. Wyrwałem się strażakowi i wbiegłem na klatkę. Zdołałem wejść tylko na pierwsze piętro. Dym odebrał mi orientację, a gorąco poparzyło dłonie. Strażacy wyciągnęli mnie na zewnątrz.
Ocknąłem się w szpitalu. Natalia nie siedziała przy moim łóżku. Czekał tam za to ten mężczyzna, który obejmował ją przed budynkiem.
— Jestem Damian — przedstawił się. — Narzeczony Natalii.
Uznałem, że źle usłyszałem.
— To niemożliwe. Natalia jest ze mną.
Damian gorzko się roześmiał. Pokazał mi wspólne zdjęcia. Byli parą od czterech lat. Mnie przedstawiała jako starszego inwestora, który finansuje jej biznes.
— Powiedziała, że jesteś samotnym bogaczem, który kupuje jej prezenty, bo liczy na coś więcej — dodał. — Nie wiedziałem, że zostawiłeś dla niej rodzinę.
Czarna teczka, po którą mnie wysłała, zawierała gotówkę z mojego konta oraz bilety lotnicze dla niej i Damiana. Zamierzali wyjechać razem po otwarciu salonu.
Natalia odwiedziła mnie dopiero po trzech dniach.
— To nie tak, jak myślisz — zaczęła.
— Kazałaś mi wejść do płonącego mieszkania po pieniądze.
— Byłam w szoku.
— Nie. Wiedziałaś dokładnie, co robisz. Powiedziałaś kiedyś, że kochasz mnie za to, że zrobiłbym dla ciebie wszystko. Teraz rozumiem, że kochałaś tylko tę moją słabość.
Po wyjściu ze szpitala pojechałem do Ewy. Otworzyła drzwi, ale nie wpuściła mnie do środka. Kiedy zobaczyła bandaże na moich dłoniach, w jej oczach pojawiły się łzy.
— Zrozumiałem, jaki popełniłem błąd — powiedziałem. — Chcę wrócić.
— Gdy odchodziłeś, spaliłeś nasz dom, choć nie było żadnych płomieni — odpowiedziała. — Tego nie da się odbudować tylko dlatego, że kochanka cię oszukała.
Córka również nie wybaczyła mi od razu. Powiedziała, że nie straciłem rodziny przez Natalię. Straciłem ją przez własne decyzje.
Dziś mieszkam sam i spłacam długi zaciągnięte na salon, który nigdy nie powstał. Blizny na dłoniach przypominają mi noc, kiedy naprawdę wszedłem w ogień dla kobiety, która nie zamierzała nawet zaczekać przy moim szpitalnym łóżku.
Kiedyś uważałem, że szalona miłość usprawiedliwia wszystko. Teraz wiem, że to nie miłość kazała mi zdradzić żonę, okłamać córkę i roztrwonić oszczędności.
To była próżność człowieka, który tak bardzo chciał poczuć się młody i pożądany, że sam podpalił całe swoje życie.