Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Północ wszczęła śledztwo dotyczące możliwych gróźb karalnych kierowanych wobec zmarłego posła. Postępowanie ruszyło po interwencji Waldemara Andzela, posła PiS z Zagłębia, który pytał, czy parlamentarzysta mógł wcześniej czuć się zagrożony.
To śledztwo nie oznacza, że prokuratura potwierdza teorie o zaplanowanym działaniu. Wręcz przeciwnie, śledczy wskazują, że chodzi o sprawdzenie tego wątku i przecięcie spekulacji, które po tragedii zaczęły krążyć w sieci. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu, nadzorująca sprawę samego wypadku, wyklucza, by doszło do niego wskutek zaplanowanej, umyślnej działalności osób nieprzychylnych posłowi.
Śledczy sprawdzą, czy Litewka otrzymywał groźby
Waldemar Andzel skierował pytania do Ministerstwa Sprawiedliwości po śmierci Łukasza Litewki. Interesowało go, czy poseł Lewicy otrzymywał groźby i czy w związku ze swoją działalnością społeczną lub polityczną mógł czuć się zagrożony. Po tej interwencji 7 maja wszczęto postępowanie dotyczące gróźb karalnych.
Szef Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ Zbigniew Pawlik przekazał, że Łukasz Litewka wcześniej nie składał zawiadomień do prokuratury w związku z groźbami pozbawienia życia. Jednocześnie zaznaczono, że śledztwo ma wyjaśnić, czy mimo braku takich zawiadomień pojawiały się sygnały, które powinny zostać sprawdzone.
Internauci mogą zostać zapytani, skąd mają „wiedzę”
Nowe postępowanie ma objąć nie tylko osoby z otoczenia posła. Prokuratura zapowiada również analizę wpisów internautów, którzy po wypadku sugerowali, że Łukasz Litewka nie zginął w zdarzeniu drogowym, lecz w zamachu. Śledczy mają docierać do autorów takich komentarzy i pytać, skąd czerpią swoje informacje.
To ważny element sprawy, bo po tragedii w internecie pojawiło się wiele niepotwierdzonych teorii. W takich sytuacjach granica między emocjonalnym komentarzem a rozpowszechnianiem fałszywych informacji bywa cienka. Prokuratura chce więc ustalić, czy za publicznymi sugestiami stoją jakiekolwiek fakty, czy wyłącznie domysły.
Przesłuchiwani są świadkowie i osoby z otoczenia posła
Śledczy mają przesłuchiwać świadków, współpracowników, znajomych i przyjaciół Łukasza Litewki. Sprawdzany będzie również najbliższy krąg rodzinny zmarłego parlamentarzysty. Celem jest ustalenie, czy poseł przed wypadkiem mówił komukolwiek o groźbach, obawach lub sytuacjach, które mogły budzić niepokój.
Ten wątek jest prowadzony osobno od głównego śledztwa dotyczącego samego wypadku. To oznacza, że prokuratura równolegle bada okoliczności zdarzenia drogowego oraz sprawdza, czy wcześniej wobec posła mogły być kierowane groźby.
Działalność Litewki budziła silne emocje
Łukasz Litewka był jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci w mediach społecznościowych. Nagłaśniał sprawy społeczne, interwencje pomocowe i przypadki przemocy wobec zwierząt. Jego wpisy bywały ostre, a w sprawach, które szczególnie poruszały opinię publiczną, używał bardzo dosadnego języka.
To właśnie ta aktywność stała się jednym z powodów, dla których po jego śmierci pojawiły się pytania o możliwe groźby. Prokuratura ma teraz sprawdzić, czy emocje wywoływane przez publiczną działalność posła mogły przekładać się na realne niebezpieczne zachowania wobec niego.
Prokuratura apelowała już o ostrożność
Wokół sprawy od początku pojawiało się wiele emocji. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian apelował wcześniej, by nie podejmować samodzielnych prób identyfikowania podejrzanego i nie nakręcać atmosfery linczu. Podkreślał, że mężczyzna ma status podejrzanego, a odpowiedzialność nie została mu prawomocnie przypisana.
Prokurator ostrzegał też, że działania polegające na szukaniu danych podejrzanego lub zachęcaniu do dotarcia do niego mogą utrudniać śledztwo i prowadzić do kolejnych postępowań. To pokazuje, że śledczy od początku traktują internetowe reakcje jako istotny problem w tej sprawie.
Co wiadomo o samym wypadku?
Do wypadku doszło 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej. Łukasz Litewka jechał rowerem, gdy doszło do zderzenia z samochodem Mitsubishi Colt prowadzonym przez 57-letniego kierowcę. W głównym postępowaniu mężczyzna ma status podejrzanego o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
Prokuratura informowała, że zarzucany podejrzanemu czyn ma obecnie charakter nieumyślny. Za przestępstwo z art. 177 par. 2 kodeksu karnego grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Spór o areszt dla podejrzanego
Osobnym elementem sprawy pozostaje decyzja dotycząca środków zapobiegawczych wobec 57-letniego kierowcy. Sąd rejonowy dopuścił możliwość opuszczenia aresztu po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego, a podejrzany miał zostać objęty dozorem policji i zakazem opuszczania kraju. Prokuratura zaskarżyła tę decyzję, domagając się bezwarunkowego tymczasowego aresztowania.
Sąd Okręgowy w Sosnowcu ma rozpatrzyć zażalenie prokuratury 12 maja. Śledczy argumentują, że areszt jest potrzebny dla prawidłowego zabezpieczenia postępowania, które nadal jest na wstępnym etapie i wymaga dalszego gromadzenia dowodów.
Drugi wątek ma przeciąć lawinę domysłów
Nowe śledztwo w sprawie gróźb nie zmienia podstawowego kierunku postępowania dotyczącego wypadku. Ma jednak odpowiedzieć na pytania, które pojawiły się po tragedii i zaczęły żyć własnym życiem w internecie. Prokuratura chce sprawdzić, czy przed śmiercią Łukasza Litewki istniały realne sygnały zagrożenia, czy też część komentarzy była jedynie efektem emocji i spekulacji.
To dlatego śledczy będą analizować wpisy, rozmawiać z osobami z otoczenia posła i weryfikować informacje, które pojawiły się publicznie. W sprawie, która tak mocno poruszyła opinię publiczną, prokuratura próbuje zamknąć przestrzeń dla niedopowiedzeń. Na tym etapie najważniejsze pozostaje jednak jedno: ustalenia organów ścigania, a nie internetowe teorie.