Główny Inspektor Sanitarny przekazał, że obywatel Polski został objęty nadzorem epidemiologicznym po możliwym kontakcie z osobami zakażonymi lub podejrzanymi o zakażenie. Służby uspokajają jednak, że osoba ta nie przebywa obecnie w Polsce i nie wykazuje objawów choroby.

Sprawa jest poważna, bo na statku potwierdzono ognisko choroby, która może prowadzić do ciężkich powikłań. Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób na 9 maja odnotowano osiem przypadków, w tym sześć potwierdzonych i dwa prawdopodobne. MV Hondius płynie w stronę Teneryfy, gdzie ma dotrzeć 10 maja.

Polski wątek w sprawie MV Hondius

Z informacji przekazanych przez GIS wynika, że polski obywatel trafił na listę osób, które mogły mieć kontakt z pasażerami wycieczkowca już po opuszczeniu statku, podczas ewakuacji na Wyspie Świętej Heleny. Dane o takich osobach trafiają do krajowych służb przez międzynarodowy system nadzoru koordynowany przez WHO.

To nie oznacza potwierdzonego zakażenia. Nadzór sanitarny ma charakter zapobiegawczy. Jak wyjaśniał szef GIS, nie chodzi o kwarantannę ani obowiązek meldowania się, lecz o obserwację stanu zdrowia i kontakt telefoniczny ze służbami. Taki nadzór trwa sześć tygodni od potencjalnego kontaktu, czyli tyle, ile może wynosić maksymalny okres inkubacji choroby.

Statek płynie na Teneryfę. Pasażerowie mają być odizolowani

MV Hondius to statek pod holenderską banderą, na którym znajdują się pasażerowie i członkowie załogi z wielu krajów. ECDC podaje, że na pokładzie są osoby z 23 państw, w tym dziewięciu krajów UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Hiszpańskie służby przygotowują specjalną operację na Teneryfie. Associated Press informuje, że pasażerowie i część załogi mają schodzić ze statku wyłącznie pod ścisłym nadzorem medycznym. Przed zejściem z pokładu mają zostać zbadani, a ewakuacja ma odbywać się tylko wtedy, gdy na miejscu będzie gotowy samolot repatriacyjny.

WHO uspokaja mieszkańców Teneryfy

W sprawę zaangażowała się Światowa Organizacja Zdrowia. Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus ma koordynować działania razem z hiszpańskimi ministrami zdrowia i spraw wewnętrznych. Jednocześnie WHO podkreśla, że ryzyko dla mieszkańców Teneryfy i dla populacji ogólnej pozostaje niskie.

To ważny komunikat, bo samo słowo „ognisko” może wywoływać niepokój. W przypadku hantawirusa droga zakażenia jest inna niż przy chorobach łatwo szerzących się drogą kropelkową. AP przypomina, że hantawirus zwykle przenosi się przez wdychanie pyłu skażonego odchodami gryzoni. Wykryty w tej sprawie wirus Andes może w rzadkich sytuacjach przenosić się między ludźmi, ale zazwyczaj wymaga to bliskiego kontaktu.

Co wiadomo o zakażeniach?

WHO poinformowała 7 maja o ośmiu przypadkach powiązanych ze statkiem MV Hondius, w tym trzech zgonach. Pięć z ośmiu przypadków było wtedy potwierdzonych jako zakażenia hantawirusem.

Nowsze dane ECDC z 9 maja wskazują na osiem przypadków, z czego sześć potwierdzonych i dwa prawdopodobne. Centrum podkreśla, że sytuacja jest dynamiczna, a informacje są aktualizowane codziennie.

Objawy mogą pojawić się dopiero po czasie

Jednym z powodów, dla których służby sanitarne działają tak ostrożnie, jest długi możliwy okres inkubacji. Objawy hantawirusa mogą pojawić się nawet po kilku tygodniach od kontaktu. AP podaje, że symptomy zwykle występują od jednego do ośmiu tygodni po ekspozycji.

Choroba może prowadzić do ciężkich problemów oddechowych, dlatego osoby potencjalnie narażone są monitorowane nawet wtedy, gdy czują się dobrze. Właśnie z tego powodu obywatel Polski został objęty nadzorem, mimo że nie ma objawów i nie potwierdzono u niego choroby.

Pasażerowie wrócą do swoich krajów, statek czeka dezynfekcja

Po dotarciu na Teneryfę pasażerowie mają zostać repatriowani według procedur uzgodnionych z ich krajami. Hiszpańscy pasażerowie mają trafić do placówki medycznej i zostać objęci kwarantanną. AP podaje również, że osoby schodzące ze statku będą mogły zabrać tylko mały bagaż podręczny z najpotrzebniejszymi rzeczami, takimi jak dokumenty, telefon i ładowarka.

Część załogi oraz ciało jednej z osób, które zmarły na pokładzie, mają pozostać na statku. Następnie MV Hondius ma popłynąć do Holandii, gdzie przejdzie dezynfekcję.

Nie ma paniki, ale jest ostrożność

Najważniejsze dla Polski jest to, że nie potwierdzono zachorowania u osoby objętej nadzorem. Według informacji GIS obywatel Polski nie ma objawów i nie przebywa obecnie w kraju.

Ta sprawa pokazuje jednak, jak działa międzynarodowy system bezpieczeństwa sanitarnego. Nawet pojedynczy możliwy kontakt uruchamia procedury, które mają wyłapać ewentualne objawy na wczesnym etapie. Nie chodzi o alarm, lecz o ostrożność.

W przypadku MV Hondius kluczowe są teraz trzy elementy: bezpieczne zejście pasażerów na ląd, repatriacja bez kontaktu z osobami postronnymi oraz monitorowanie tych, którzy mogli mieć styczność z zakażonymi. Polski sanepid już włączył się w ten łańcuch działań.