Polityk Konfederacji twierdzi, że podróż miał charakter prywatny, a do Wielkiej Brytanii wybrał się razem z żoną i dziećmi na rodzinny weekend. Sprawa szybko wywołała polityczną burzę, bo poseł zasugerował, że powodem kontroli mogły być jego poglądy oraz obawa, że weźmie udział w wydarzeniu politycznym.
Według relacji Mentzena po kilku godzinach oddano mu paszport i pozwolono opuścić lotnisko. Polityk podkreślił jednak, że nie otrzymał jasnego wyjaśnienia, kto i dlaczego miał zablokować jego wjazd do Wielkiej Brytanii.
Mentzen poleciał do Londynu z rodziną
Do zdarzenia doszło w piątek, 8 maja 2026 roku. Sławomir Mentzen opisał sytuację w mediach społecznościowych, wskazując, że został zatrzymany po przylocie do Londynu. Jak twierdzi, brytyjskie służby miały interesować się tym, czy zamierza przemawiać na spotkaniu politycznym. Polityk zapewniał, że nie miał takich planów i przyjechał wyłącznie prywatnie.
W swoim wpisie Mentzen nie krył oburzenia. Napisał, że zatrzymanie odebrało mu część rodzinnego wyjazdu, a całą sytuację określił jako przykład ograniczania swobody wypowiedzi. Jego słowa natychmiast zaczęły być cytowane przez największe portale informacyjne.
Pytania o spotkanie polityczne
Najważniejszy wątek dotyczy tego, dlaczego polityk został zatrzymany. Z relacji Mentzena wynika, że mógł zostać oznaczony przez nieznaną mu organizację jako osoba, której obecność w Wielkiej Brytanii budzi zastrzeżenia. Nie podano jednak oficjalnie, o jaką organizację chodzi ani na jakiej podstawie wszczęto dodatkową kontrolę.
Poseł przekazał, że urzędnicy mieli pytać go o ewentualne wystąpienie publiczne. On sam twierdzi, że żadnego wiecu ani spotkania politycznego nie planował. Według jego relacji po ponad trzech godzinach pozwolono mu przejść dalej bez postawienia zarzutów i bez szczegółowego uzasadnienia.
Ostra reakcja lidera Konfederacji
Mentzen zareagował bardzo emocjonalnie. W mediach społecznościowych ostro skrytykował Wielką Brytanię, łącząc własne doświadczenie z szerszą oceną brytyjskiej polityki migracyjnej i podejścia do wolności słowa. Wpis polityka zawierał mocne sformułowania, które wywołały natychmiastową dyskusję wśród komentatorów i internautów.
Dla jego zwolenników sprawa jest dowodem na to, że zachodnie państwa coraz częściej podejrzliwie traktują polityków o poglądach konserwatywnych i antyimigracyjnych. Krytycy zwracają natomiast uwagę, że służby graniczne mają prawo do dodatkowych kontroli, a pełna ocena sytuacji wymagałaby stanowiska brytyjskich władz.
Nie pierwszy spór wokół polskich polityków i Wielkiej Brytanii
Po wpisie Mentzena w sieci zaczęto przypominać wcześniejsze przypadki polskich polityków i publicystów prawicowych, którzy mieli problemy z udziałem w wydarzeniach w Wielkiej Brytanii. W komentarzach pojawiły się m.in. nazwiska Rafała Ziemkiewicza i Janusza Korwin-Mikkego.
Tym razem jednak sprawa ma dodatkowy wymiar, bo Mentzen twierdzi, że nie leciał na żadne wydarzenie publiczne, lecz na prywatny weekend z rodziną. To właśnie ten element najmocniej podkreślał w swoim wpisie, pisząc, że stracił kilka godzin pobytu w Londynie bez jasnej informacji, co było powodem zatrzymania.
Brakuje oficjalnych wyjaśnień strony brytyjskiej
Na razie znana jest przede wszystkim relacja samego Sławomira Mentzena, którą opisują polskie media. Nie pojawiło się publiczne, szczegółowe stanowisko brytyjskich służb wyjaśniające, dlaczego polityk został zatrzymany na lotnisku i z jakiego powodu kontrola trwała ponad trzy godziny.
Sprawa najpewniej nie zakończy się na jednym wpisie. Dla Mentzena to argument w debacie o wolności słowa, migracji i politycznej poprawności. Dla opinii publicznej pozostaje pytanie, czy była to rutynowa kontrola graniczna, błąd systemu, czy decyzja wynikająca z wcześniejszego oznaczenia polskiego polityka przez zewnętrzne źródło.