W jednym z odcinków The Voice Senior właśnie taka scena miała miejsce. Andrzej Piaseczny niespodziewanie zdobył się na bardzo osobiste wyznanie, ujawniając problem, z którym zmaga się od lat i który — jak sam przyznał — bywa dla niego źródłem wstydu.

Gwiazda bez maski perfekcji

Piaseczny od dekad funkcjonuje w polskiej muzyce jako artysta kompletny: ceniony wokalista, autor tekstów i sceniczna osobowość. Tym bardziej jego wyznanie zaskoczyło widzów. Zamiast budować wizerunek nieomylnego jurora, zdecydował się pokazać swoją mniej oczywistą stronę — człowieka, który mimo sukcesów mierzy się z bardzo przyziemnymi trudnościami.

Moment ten miał miejsce w obecności zaproszonego do programu eksperta — polonistki, do której artysta zwrócił się bezpośrednio, nie ukrywając bezradności.

„Jestem kompletnym dysortografem”

Piaseczny nie owijał w bawełnę i postawił pytanie wprost:

„Czy pani jako polonistka ma jakiś sposób na błędy ortograficzne? Bo ja jestem kompletnym dysortografem. (…) Czy pani ma jakiś sposób?”

To zdanie natychmiast rozbroiło atmosferę w studiu i wywołało reakcje zarówno publiczności, jak i pozostałych jurorów. Robert Janowski postanowił skomentować sytuację z humorem, pytając:

„Żaba przez ‘rz’ piszesz?”

Problem, który nie znika mimo lat doświadczeń

Zamiast jednak zamknąć temat żartem, Piaseczny zdecydował się pójść dalej. Otwarcie opisał, jak wygląda jego codzienne zmaganie się z pisaniem i dlaczego problem ten jest dla niego tak frustrujący:

„Wszystko piszę po prostu odwrotnie. Czytam dużo i tak dalej… Nie potrafię się nauczyć pisać, absolutnie.”

Szczerość artysty wybrzmiała szczególnie mocno, bo dotyczyła obszaru zupełnie oderwanego od sceny i reflektorów — codzienności, w której sukces zawodowy nie zawsze pomaga.

Prosta rada, która zmieniła perspektywę

Odpowiedź polonistki była daleka od akademickich wykładów czy kolejnych ćwiczeń. Zamiast tego zaproponowała zmianę nastawienia:

„To już nie ma co walczyć. Musisz to polubić.”

Słowa te wywołały natychmiastową reakcję Piasecznego. Artysta, wyraźnie poruszony i rozbawiony jednocześnie, odpowiedział spontanicznie:

„Kocham panią, kocham panią.”

Ten moment stał się jednym z najbardziej ludzkich i autentycznych fragmentów całej edycji programu.

Dlaczego to wyznanie było tak ważne?

Dla wielu widzów scena ta miała wymiar znacznie szerszy niż telewizyjna ciekawostka. Piaseczny pokazał, że nawet po latach kariery można mówić o swoich ograniczeniach bez wstydu i bez potrzeby ich maskowania. W świecie, w którym perfekcja często bywa ważniejsza niż prawda, jego postawa okazała się odświeżająca.

To także kolejny dowód na to, że „The Voice Senior” jest dla artysty nie tylko formatem rozrywkowym, lecz przestrzenią dialogu i refleksji — zarówno nad muzyką, jak i nad własnym doświadczeniem.

Autentyczność jako znak rozpoznawczy

Andrzej Piaseczny od lat podkreśla, że nie interesuje go pogoń za trendami ani budowanie wizerunku na siłę. Jego wyznanie o dysortografii idealnie wpisuje się w tę filozofię. Zamiast udawać, że problem nie istnieje, potrafił nazwać go po imieniu i — co najważniejsze — podejść do niego z humorem.

Dla wielu widzów to właśnie takie momenty sprawiają, że Piaseczny pozostaje artystą bliskim i wiarygodnym. Nie dlatego, że jest bezbłędny, lecz dlatego, że potrafi mówić o swoich słabościach głośno — i z uśmiechem.