Transportowy Boeing 737 należący do pakistańskich linii K2 Airways znajdował się już nad Morzem Arabskim, gdy załoga zgłosiła problem z nawigacją. Kilka minut później kontakt z maszyną został utracony.
Sprawa natychmiast uruchomiła dużą akcję poszukiwawczą. W działania zaangażowano pakistańskie służby, w tym marynarkę wojenną i Maritime Security Agency. Po kilkunastu godzinach odnaleziono szczątki samolotu, ale najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi: co wydarzyło się w ostatnich minutach lotu i dlaczego maszyna spadła do morza?
Problemy zaczęły się przed dotarciem do Karaczi
Samolot leciał ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Pakistanu. Według dotychczasowych informacji załoga zgłosiła usterkę systemu nawigacyjnego około godziny 21:18 czasu lokalnego. Około trzech minut później kontakt z Boeingiem 737 został zerwany.
Maszyna znajdowała się wtedy nad Morzem Arabskim, na zachód od Karaczi. Kontrolerzy ruchu lotniczego próbowali utrzymać łączność, ale sytuacja rozwijała się bardzo szybko. To właśnie ten krótki odcinek między pierwszym zgłoszeniem a utratą kontaktu będzie teraz kluczowy dla śledczych.
W przypadku zdarzeń lotniczych kilka minut może zawierać najważniejsze odpowiedzi. Eksperci będą analizować, co dokładnie zgłosiła załoga, jak reagowała maszyna i czy systemy pokładowe sygnalizowały inne awarie.
Pilot miał mówić o problemach z utrzymaniem lotu
Największe zainteresowanie wzbudzają doniesienia o ostatnim komunikacie z kokpitu. Według mediów pilot miał zgłosić, że samolot „kołysze się lub dryfuje”. To zdanie może mieć duże znaczenie dla rekonstrukcji ostatnich chwil lotu, ale samo w sobie nie przesądza jeszcze o przyczynie zdarzenia.
Takie określenia mogą sugerować problemy ze stabilnością, kierunkiem lotu albo działaniem systemów wspomagających nawigację. Śledczy będą musieli zestawić komunikaty załogi z danymi radarowymi, parametrami lotu i ewentualnymi zapisami z rejestratorów pokładowych.
Na tym etapie najważniejsza jest ostrożność. Ostatnie słowa pilota są ważnym tropem, ale nie mogą zastąpić pełnego dochodzenia technicznego.
Dane z lotu pokazują gwałtowne zmiany wysokości
Informacje z serwisów monitorujących ruch lotniczy wskazują, że ostatnie minuty rejsu mogły mieć bardzo niestabilny przebieg. Według Reutersa dane Flightradar24 pokazywały nagłą utratę około 5 tysięcy stóp wysokości w mniej niż minutę, późniejsze wznoszenie o około 6 tysięcy stóp i końcowe bardzo strome opadanie.
Takie zmiany są jednym z powodów, dla których eksperci będą szczegółowo odtwarzać końcową fazę lotu. W dochodzeniu znaczenie mogą mieć nie tylko systemy nawigacyjne, ale też autopilot, sterowanie, warunki atmosferyczne, stan techniczny samolotu i decyzje podejmowane w kokpicie.
Dopiero po zebraniu danych będzie można odpowiedzieć, czy była to pojedyncza awaria, czy seria problemów, które doprowadziły do utraty kontroli nad maszyną.
Wrak znaleziono na Morzu Arabskim
Po około 12 godzinach od zaginięcia maszyny służby odnalazły szczątki Boeinga 737. Wrak znaleziono 53 mile morskie na południe od portu Ormara. To rejon Morza Arabskiego, gdzie działania poszukiwawcze są trudne ze względu na warunki morskie i odległość od brzegu.
Odnalezienie fragmentów samolotu jest ważnym etapem, ale nie kończy sprawy. Służby nadal muszą zabezpieczyć miejsce zdarzenia, odszukać możliwie jak najwięcej elementów wraku i ustalić los osób, które były na pokładzie.
W takich przypadkach szczególnie istotne są rejestratory pokładowe. Jeśli uda się je odnaleźć i odczytać, mogą dostarczyć najważniejszych informacji o pracy systemów samolotu i rozmowach w kabinie pilotów.
Na pokładzie było pięć osób
K2 Airways przekazały, że w samolocie znajdowało się pięciu członków załogi: dwóch pilotów, dwóch inżynierów oraz pracownik wsparcia. Dla ich rodzin najważniejsze są teraz oficjalne informacje od służb prowadzących akcję.
Pakistański premier Shehbaz Sharif przekazał wyrazy współczucia rodzinom załogi i polecił intensyfikację działań poszukiwawczych. Sprawa jest szeroko komentowana, ponieważ dotyczy międzynarodowego lotu cargo i starszego Boeinga 737, który wykonywał trasę między ZEA a Pakistanem.
To nie był Boeing 737 MAX
W doniesieniach pojawia się nazwa Boeing 737, ale warto zaznaczyć, że chodziło o starszy model 737-400 w wersji towarowej. Maszyna miała około 27 lat i wcześniej była samolotem pasażerskim, a później została przebudowana na frachtowiec.
Ta informacja jest ważna, bo sama nazwa „Boeing 737” często budzi skojarzenia z innymi wariantami tej rodziny samolotów. W tym przypadku śledczy będą analizować konkretną historię tej maszyny: przeglądy, eksploatację, przebudowę na wersję cargo i ewentualne wcześniejsze usterki.
Śledztwo dopiero odsłoni pełny obraz
Na razie wiadomo, że załoga zgłosiła problem z nawigacją, samolot wykonywał gwałtowne zmiany wysokości, a jego szczątki odnaleziono na Morzu Arabskim. Nie wiadomo jednak, co dokładnie doprowadziło do katastrofy.
Dochodzenia lotnicze często trwają wiele miesięcy. Badane są dane techniczne, rozmowy z kontrolą ruchu, dokumentacja serwisowa, warunki pogodowe i decyzje podejmowane przez załogę. Dopiero po połączeniu tych elementów można wskazać najbardziej prawdopodobny scenariusz.
Ostatni komunikat pilota może okazać się ważnym fragmentem układanki. Ale pełna odpowiedź pojawi się dopiero wtedy, gdy śledczy odtworzą ostatnie minuty lotu krok po kroku.