W trakcie rywalizacji na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 Kamila Sellier upadła na lodzie, a płoza łyżwy jednej z rywalek przecięła jej twarz. Widzowie wstrzymali oddech, gdy Polka została zniesiona z toru na noszach. Teraz pojawił się kolejny komunikat dotyczący jej stanu zdrowia.

Upadek przy dużej prędkości

Do wypadku doszło w połowie dystansu. Sellier walczyła o pozycję między dwiema zawodniczkami, gdy doszło do kontaktu i wszystkie trzy straciły równowagę. W short-tracku prędkości przekraczają 40 km/h, a dystans między łyżwami bywa minimalny. W takiej sytuacji ułamek sekundy decyduje o bezpieczeństwie.

Podczas upadku ostrze łyżwy Amerykanki Kristen Santos-Griswold zahaczyło o twarz Polki. Sędziowie natychmiast przerwali bieg, a służby medyczne pojawiły się na torze niemal natychmiast.

Szpital i pilna diagnostyka

Kamila Sellier została przetransportowana do szpitala, gdzie lekarze zszyli rozcięty policzek. Kluczowe okazały się jednak wyniki tomografii komputerowej. Badanie wykazało niewielkie złamanie kości w obrębie twarzy.

Polski Komitet Olimpijski poinformował, że podjęto decyzję o przeprowadzeniu dodatkowego zabiegu chirurgicznego. Lekarze ponownie otworzyli ranę, aby dokładnie ocenić zakres urazu i wykluczyć poważniejsze uszkodzenia.

Po operacji zawodniczka miała pozostać na obserwacji w szpitalu. Według przekazanych informacji jej stan jest stabilny, a najważniejsze parametry życiowe nie budzą zastrzeżeń.

Najważniejsza wiadomość: wzrok bez uszczerbku

Największe obawy dotyczyły oka zawodniczki. W pierwszych minutach po wypadku nie było jasne, czy nie doszło do poważnego uszkodzenia narządu wzroku.

Kolejne komunikaty przyniosły jednak ulgę. Oko nie zostało uszkodzone, a uraz nie wpłynął na widzenie. To kluczowa informacja zarówno dla samej zawodniczki, jak i dla sztabu medycznego.

Co dalej z występem w igrzyskach?

Na tym etapie nie zapadła jeszcze decyzja dotycząca ewentualnego powrotu Kamili Sellier na tor podczas trwających igrzysk. W short-tracku urazy twarzy wymagają nie tylko leczenia, ale i pełnej oceny ryzyka ponownego kontaktu.

Lekarze podkreślają, że priorytetem jest zdrowie zawodniczki. Decyzja o ewentualnym starcie zostanie podjęta dopiero po zakończeniu obserwacji i konsultacjach ze specjalistami.

Short-track – widowiskowy, ale ryzykowny

Wypadek Polki przypomina, jak wymagającą i niebezpieczną dyscypliną jest short-track. Dynamiczne zmiany toru jazdy, walka bark w bark i minimalne odstępy między zawodniczkami powodują, że nawet drobny kontakt może mieć poważne konsekwencje.

Kibice w Polsce z niepokojem śledzą kolejne komunikaty. Najważniejsze jest jednak to, że mimo dramatycznego przebiegu zdarzenia stan Kamili Sellier jest stabilny, a najgorszy scenariusz – utrata wzroku – nie potwierdził się.

Teraz cała sportowa Polska czeka na dalsze informacje i trzyma kciuki za szybki powrót zawodniczki do pełni zdrowia.