Tegoroczna edycja, prowadzona pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”, po raz kolejny zgromadziła tysiące wolontariuszy na ulicach miast i miasteczek. Wśród wielu pozytywnych historii pojawiła się jednak także taka, która wywołała silne emocje i podzieliła opinię publiczną — relacjonowany przez media incydent spod kościoła w Chełmie.
Wolontariusze kwestowali po nabożeństwie
Jak podała Wirtualna Polska, do zdarzenia doszło pod kościołem pw. Rozesłania Świętych Apostołów. Po zakończeniu mszy dzieci i młodzież, wyposażone w puszki WOŚP, zbierały datki od wychodzących wiernych. Według relacji świadków zbiórka przebiegała spokojnie, a część parafian chętnie wspierała akcję, pytając nawet o charakterystyczne serduszka.
Sytuacja miała się zmienić w chwili, gdy przed świątynię wyszedł proboszcz parafii.
„Dzieci były przerażone”
Jedna z matek, cytowana przez Wirtualną Polskę, opisywała reakcję duchownego jako gwałtowną i niespodziewaną. Według jej relacji proboszcz miał zażądać opuszczenia terenu przed kościołem, podnosząc głos i powołując się na monitoring. Dla części wolontariuszy — zwłaszcza najmłodszych — sytuacja okazała się bardzo stresująca.
— Dzieci nie wiedziały, co robić. Część z nich po prostu uciekła. Nikt nie spodziewał się takiej reakcji dorosłego, zwłaszcza w takim miejscu — relacjonowała kobieta.
Świadkowie podkreślają, że emocje wzięły górę, a sposób interwencji pozostawił w dzieciach poczucie strachu i niezrozumienia.
Brak stanowiska proboszcza
Redakcja Wirtualnej Polski próbowała skontaktować się z proboszczem parafii, by umożliwić mu przedstawienie własnej wersji wydarzeń. Do momentu publikacji materiału duchowny nie odniósł się do zarzutów i nie skomentował sprawy publicznie.
Milczenie ze strony parafii sprawiło, że dyskusja szybko przeniosła się do mediów społecznościowych, gdzie pojawiły się setki komentarzy — od głosów oburzenia po apele o zachowanie umiaru i wysłuchanie obu stron.
WOŚP i Kościół — temat powracający
Zbiórki WOŚP w okolicach kościołów od lat budzą skrajne emocje. W wielu miejscach wolontariusze są akceptowani, a wierni po nabożeństwach chętnie wrzucają datki do puszek. Zdarzają się jednak sytuacje konfliktowe, które każdorazowo rozpalają debatę o granicach obecności inicjatyw społecznych w przestrzeni sakralnej.
Incydent z Chełma stał się kolejnym przykładem, jak łatwo lokalne wydarzenie może przerodzić się w ogólnopolską dyskusję.
Rekordowy finał mimo kontrowersji
Tegoroczny finał WOŚP zgromadził ponad 120 tysięcy wolontariuszy w niemal 1700 sztabach. Zebrane środki mają zostać przeznaczone na nowoczesną diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Organizatorzy podkreślają, że ogromne zaangażowanie wolontariuszy — w tym najmłodszych — jest jednym z fundamentów sukcesu akcji.
Sprawa, która nie daje spokoju
Dla wielu obserwatorów najbardziej poruszający w całej historii jest fakt, że w centrum zdarzenia znalazły się dzieci. To właśnie ich emocje i poczucie bezpieczeństwa stały się głównym tematem komentarzy. Bez względu na ocenę samego incydentu relacje z Chełma pokazały, jak delikatna jest granica między porządkiem a empatią — szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi wolontariat najmłodszych.
Na razie sprawa opiera się wyłącznie na relacjach świadków. Jedno jest pewne: wydarzenie spod chełmskiego kościoła stało się jednym z najczęściej komentowanych epizodów towarzyszących 34. Finałowi WOŚP.