Tego wieczoru przygotowałam jego ulubione gołąbki, otworzyłam butelkę wina i położyłam na stole katalog z wycieczkami. Od lat obiecywał, że gdy przestanie pracować, wreszcie gdzieś razem pojedziemy.
Zamiast prezentu wręczył mi kopertę.
— Chcę jeszcze trochę pożyć — powiedział, gdy zobaczyłam pozew rozwodowy.
Przez chwilę nie rozumiałam, co ma na myśli. Przecież żyliśmy. Może nie jeździliśmy na egzotyczne wakacje i nie jadaliśmy w restauracjach, ale mieliśmy dom, dzieci i cztery dekady wspomnień.
— Ze mną nie żyłeś? — zapytałam.
— Przy tobie tylko się starzałem.
Te słowa przecięły mnie jak nóż.
Poznaliśmy się, gdy miałam dziewiętnaście lat. Chciałam studiować historię sztuki, ale zaszłam w ciążę i zostałam w domu. Marian pracował, a ja zajmowałam się wszystkim innym. Prałam ręcznie jego robocze ubrania, gotowałam obiady, wychowywałam dzieci i opiekowałam się jego rodzicami.
Kiedy zapragnął otworzyć własną firmę budowlaną, sprzedałam działkę odziedziczoną po dziadku. Kiedy kupował drogi samochód, oszczędzałam na jedzeniu. Gdy postanowił wybudować altanę z ogromnym murowanym grillem, zrezygnowałam z leczenia zębów.
Zawsze miał jakieś marzenie. Ja miałam tylko obowiązki.
Tamtego wieczoru dowiedziałam się również o Danucie. Była wdową poznaną w sanatorium, elegancką i młodszą ode mnie o dwanaście lat. Marian od kilku miesięcy opłacał jej wynajem mieszkania.
— Danusia potrafi cieszyć się życiem — powiedział. — Nie chodzi cały dzień w fartuchu i nie narzeka na ceny.
Spojrzałam na poplamiony fartuch. Miałam go na sobie, bo przed jego powrotem piekłam ciasto, które najbardziej lubił.
Marian spakował walizkę i wyszedł. Zostawił mnie przy stole zastawionym dla dwojga.
Następnego dnia odkryłam, że zabrał prawie wszystkie nasze oszczędności. Nawet pieniądze odkładane na remont dachu. Zadzwoniłam do córki, licząc na wsparcie.
— Mamo, tata ma prawo do szczęścia — odpowiedziała. — Nie utrudniaj mu rozwodu. Jesteście już starzy, po co wam wojna?
Wtedy pękło we mnie coś więcej niż serce. Zrozumiałam, że nawet własne dzieci widziały we mnie jedynie kobietę, która zawsze ustępuje.
Tym razem nie ustąpiłam.
Znalazłam prawnika, przedstawiłam dokumenty i wyciągi z konta. Rozwód trwał ponad rok. Marian chciał zatrzymać samochód, firmowe oszczędności i większość wartości domu. Twierdził, że to on zarabiał, więc wszystko należało głównie do niego.
Na ostatniej rozprawie sędzia zapytała, kto przez te wszystkie lata zajmował się dziećmi i prowadził dom.
— Żona — odpowiedział niechętnie.
— Czy dzięki temu mógł pan rozwijać firmę?
Marian milczał.
Po raz pierwszy ktoś powiedział głośno, że moja praca również miała wartość. Otrzymałam należną część majątku oraz połowę zabranych oszczędności. Sprzedałam duży dom, w którym każdy kąt przypominał mi o zmarnowanych latach, i kupiłam niewielkie mieszkanie blisko morza.
Półtora roku później zadzwoniła córka. Marian przeszedł udar. Danuta spakowała rzeczy zaraz po tym, gdy lekarz powiedział, że czeka go długa rehabilitacja.
— Mamo, tata potrzebuje opieki — powiedziała córka. — Ty wiesz najlepiej, jak się nim zajmować.
Pojechałam do szpitala. Marian leżał bezradny, postarzały i przestraszony. Kiedy mnie zobaczył, ścisnął moją dłoń.
— Do… domu — z trudem wypowiedział.
Łzy napłynęły mi do oczu. Mimo wszystkiego nie potrafiłam cieszyć się z jego nieszczęścia. Pomogłam dzieciom znaleźć ośrodek rehabilitacyjny i dopilnowałam formalności. Nie zabrałam go jednak do siebie.
— Opiekowałam się tobą przez czterdzieści pięć lat — powiedziałam cicho. — To ty zdecydowałeś, że nie jestem już twoją żoną. Nie możesz przypominać sobie o mnie dopiero wtedy, gdy znowu potrzebujesz służącej.
Córka przez kilka tygodni się do mnie nie odzywała. Później zadzwoniła i przeprosiła. Dopiero gdy sama zaczęła zajmować się ojcem, zrozumiała, ile pracy przez całe życie wykonywałam w milczeniu.
Dziś chodzę na zajęcia z malarstwa, śpię do ósmej i gotuję tylko wtedy, gdy mam ochotę. Na ścianie wisi mój pierwszy obraz — kobieta stojąca nad morzem, sama, ale wyprostowana.
Marian chciał na emeryturze zacząć nowe życie. Nie przewidział, że swoim pozwem rozwodowym podaruje je również mnie.