Prezes ugrupowania powiązał ambicje byłego premiera z działalnością stowarzyszenia Rozwój Plus i oskarżył jego środowisko o doprowadzenie do podziału. Mimo ostrych słów Morawiecki nadal nie został jednak formalnie usunięty z partii.

Konflikt, który przez wiele miesięcy rozgrywał się głównie w politycznych kuluarach, przerodził się w otwarte starcie. Obie strony deklarują, że zależało im na jedności prawicy, ale zupełnie inaczej opisują przyczyny obecnego kryzysu.

Jedno zdanie miało ujawnić ambicje Morawieckiego

Kaczyński opowiedział o rozmowie dotyczącej przyszłości byłego szefa rządu. Prezes PiS miał zasugerować, że Morawiecki może jeszcze kiedyś ponownie stanąć na czele rządu. Wtedy były premier miał odpowiedzieć, że „źródło władzy to jest partia i on chce przejąć partię”.

Lider Prawa i Sprawiedliwości zaznaczył, że polityczne ambicje Morawieckiego same w sobie nie są niczym niewłaściwym. Uznał je jednak za istotne dla zrozumienia działań podejmowanych przez byłego premiera.

Zdaniem Kaczyńskiego Morawiecki publicznie mówi o zachowaniu jedności, a jednocześnie buduje wewnątrz ugrupowania oddzielny ośrodek polityczny. Prezes PiS uznał, że działalność Rozwój Plus zmierzała do rozbicia partii.

Są to zarzuty Jarosława Kaczyńskiego. Mateusz Morawiecki stanowczo odrzuca taką interpretację swoich działań.

Rozwój Plus stał się centrum konfliktu

Stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego miało oficjalnie zajmować się sprawami gospodarczymi, społecznymi i programowymi. Wokół inicjatywy zgromadziła się jednak liczna grupa parlamentarzystów związanych z PiS.

Dla kierownictwa partii oznaczało to powstanie struktury, która mogła prowadzić własną działalność polityczną niezależnie od oficjalnych władz ugrupowania. Otoczenie Morawieckiego przekonywało natomiast, że stowarzyszenie pozwoli dotrzeć do wyborców, których PiS w ostatnich latach utraciło.

Spór dotyczył więc nie tylko osobistych relacji dwóch polityków, ale również strategii przed wyborami parlamentarnymi. Kaczyński stawiał na jedność organizacyjną i podporządkowanie wszystkich środowisk władzom partii. Morawiecki proponował model określany jako strategia „dwóch płuc”, zakładający kierowanie przekazu do różnych grup prawicowych oraz centroprawicowych wyborców.

Kierownictwo PiS postawiło ultimatum

15 lipca Komitet Polityczny PiS zobowiązał członków partii do opuszczenia stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną. Na złożenie odpowiednich deklaracji parlamentarzyści otrzymali czas do północy 23 lipca.

Wcześniejsze rozmowy Kaczyńskiego i Morawieckiego nie doprowadziły do kompromisu. Jak informował rzecznik PiS Rafał Bochenek, spotkanie miało konstruktywny przebieg, ale nie rozstrzygnęło podstawowej kwestii. Kierownictwo nadal oczekiwało rezygnacji z działalności w konkurencyjnych strukturach.

Członkowie Rozwój Plus nie podpisali dokumentu w wersji wymaganej przez władze partii. Kaczyński ocenił, że znali konsekwencje tej decyzji i tym samym sami zrezygnowali z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości.

Prezes ogłosił wówczas, że w sporze jest już „po wszystkim”. Dalszy rozwój wydarzeń pokazał jednak, że sytuacja formalna jest bardziej skomplikowana.

Morawiecki wciąż formalnie pozostaje w PiS

28 lipca zebrał się Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości. Oczekiwano, że podczas posiedzenia zostanie zatwierdzone wykluczenie ponad 30 parlamentarzystów związanych z Morawieckim.

Taka decyzja jednak nie zapadła. Komitet zatwierdził listę 44 osób, które nie spełniły wymogu dotyczącego deklaracji, a następnie przekazał ich sprawy rzecznikowi dyscypliny partyjnej.

Rafał Bochenek wyjaśnił, że nie wszystkie osoby znajdujące się na liście należą do Rozwój Plus. Część parlamentarzystów miała złożyć oświadczenie na niewłaściwym formularzu. Każdy przypadek będzie więc rozpatrywany oddzielnie.

Możliwe konsekwencje obejmują upomnienie, naganę, zawieszenie oraz wykluczenie z partii. Rzecznik PiS potwierdził jednocześnie, że według stanu na 29 lipca Mateusz Morawiecki nie został jeszcze formalnie skreślony z listy członków ugrupowania.

Morawiecki przedstawia własną wersję wydarzeń

Były premier zapewnia, że nie planował rozbicia Prawa i Sprawiedliwości. Po wystąpieniu Kaczyńskiego mówił, że wraz ze swoimi współpracownikami „do ostatniej chwili” walczył o zachowanie jedności obozu.

Morawiecki przekazał, że jeszcze w dniu ogłoszenia decyzji wysłał prezesowi PiS nowe propozycje kompromisu. Twierdził, że Rozwój Plus miało wspierać całą prawicę, a nie przekształcać się w konkurencyjne ugrupowanie.

Za niepowodzenie rozmów były premier obwinił osoby z najbliższego otoczenia Kaczyńskiego. Zarzucił im doprowadzenie do eskalacji sporu w momencie, gdy możliwe było dalsze funkcjonowanie stowarzyszenia w ramach szerszej strategii PiS. Stanowisko Morawieckiego opisała „Rzeczpospolita”.

Powstanie nowy klub parlamentarny?

Przekazanie spraw do rzecznika dyscyplinarnego odsunęło ostateczne decyzje. Jeżeli politycy Rozwój Plus zostaną usunięci z PiS, Morawiecki zapowiedział utworzenie własnego klubu parlamentarnego.

Takie rozwiązanie oznaczałoby trwałe rozdzielenie obu środowisk w Sejmie. Nowa struktura mogłaby przedstawiać własne projekty, zabierać głos niezależnie od klubu PiS i rozpocząć budowę odrębnej formacji przed wyborami w 2027 roku.

Kaczyński zapewnia, że mimo politycznego sporu nie zamierza prowadzić osobistej wojny z byłym premierem. Morawiecki również deklaruje, że głównym przeciwnikiem jego środowiska pozostaje rząd Donalda Tuska. Najbliższe decyzje dyscyplinarne pokażą, czy jest jeszcze możliwy powrót do współpracy, czy też podział na prawicy stanie się trwały.