Celem jest pomoc 8-letniemu Maksowi Tockiemu, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Widzowie coraz częściej martwili się jednak o zdrowie twórcy. Po jednym z postojów pojawiły się nowe informacje — Łatwoganga zbadał medyk.
Widzowie zaczęli martwić się o Łatwoganga
Trasa z Zakopanego do Gdańska to ogromne obciążenie dla organizmu. Łatwogang jedzie przez kolejne miejscowości, zatrzymuje się na krótkie postoje i cały czas pozostaje pod obserwacją widzów transmisji. Im dłużej trwa wyprawa, tym częściej internauci zwracają uwagę na jego zmęczenie.
Niepokój wzrósł, gdy twórca sam przyznał, że dodatkowy plan powrotu rowerem z Gdańska do Zakopanego może okazać się fizycznie niemożliwy. W trakcie transmisji mówił, że przy obecnym samopoczuciu i liczbie kilometrów takie wyzwanie byłoby dla niego zbyt trudne.
Medyk sprawdził podstawowe parametry
Na jednym z postojów Łatwogang został przebadany przez medyka. Sprawdzono m.in. jego kondycję ciśnieniową, oddechową oraz saturację. To właśnie te parametry były najważniejsze, bo przy tak długiej jeździe rowerem organizm może szybko zareagować na przeciążenie, odwodnienie lub przemęczenie.
Ocena medyka była uspokajająca. Jak przekazał w wypowiedzi dla Kanału Zero, stan Łatwoganga jest dobry, a jego parametry — mimo dużego wysiłku — pozostają w należytym porządku. Specjalista podkreślił, że jak na skalę trasy twórca jest w bardzo dobrej kondycji.
Dobre wyniki nie oznaczają łatwej trasy
Informacje od medyka przyniosły ulgę widzom, ale nie zmieniają faktu, że wyprawa nadal jest bardzo wymagająca. Wielogodzinna jazda, stres, presja transmisji na żywo i emocje związane ze zbiórką sprawiają, że każdy kolejny etap może być trudniejszy.
Dlatego fani, choć wspierają Łatwoganga, coraz częściej apelują o rozsądek. W komentarzach pojawiają się prośby, by nie ryzykował zdrowia i robił przerwy wtedy, gdy organizm tego potrzebuje.
Zbiórka dla Maksa rośnie w imponującym tempie
Cały wysiłek Łatwoganga ma jeden cel: nagłośnić zbiórkę dla 8-letniego Maksa Tockiego. Chłopiec choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a, czyli ciężką chorobę genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni. Terapia genowa dostępna w USA kosztuje około 15 mln zł, a przed startem akcji brakowało jeszcze około 12 mln zł.
Według relacji z trasy na zbiórce udało się zebrać już około 9,2 mln zł. To ogromna suma i dowód na to, jak mocno internauci zaangażowali się w pomoc Maksowi.
Łatwogang jedzie dalej, ale zdrowie jest teraz pod szczególną obserwacją
Badania wykonane na trasie pokazały, że podstawowe parametry Łatwoganga są dobre. Mimo to jego organizm nadal pracuje w warunkach dużego wysiłku. Przed nim kolejne kilometry, a każda godzina jazdy wymaga nie tylko determinacji, lecz także kontroli zdrowia.
Właśnie dlatego słowa medyka są ważne, ale nie zamykają tematu. Widzowie nadal będą śledzić nie tylko licznik zbiórki, lecz także stan samego twórcy. Akcja dla Maksa poruszyła tysiące osób, jednak coraz wyraźniej widać, że obok celu finansowego równie ważne stało się bezpieczeństwo Łatwoganga.