Kamil Stoch nie odda więcej skoków na igrzyskach olimpijskich. Sobotni konkurs indywidualny na dużej skoczni w Predazzo był jego ostatnim występem w tej imprezie. W rywalizacji duetów zabrakło miejsca dla trzykrotnego mistrza olimpijskiego, co oznacza symboliczne zamknięcie 20-letniej olimpijskiej historii.

Dla wielu kibiców to moment przełomowy.

Świadoma decyzja i sportowa pokora

Stoch zakończył konkurs na 21. miejscu. Był najsłabszym z Polaków, a forma Pawła Wąska oraz znakomita dyspozycja Kacpra Tomasiaka sprawiły, że to oni stworzyli duet reprezentujący Polskę w ostatnim konkursie igrzysk.

38-letni skoczek nie krył realizmu w ocenie sytuacji. Przyznał, że startować powinni ci, którzy w danym momencie mają największe szanse na sukces. W jego słowach nie było rozgoryczenia – raczej akceptacja sportowych reguł i odpowiedzialność za wynik drużyny.

To właśnie taka postawa przez lata budowała jego autorytet.

Sześć igrzysk – jedna historia

Po ostatnim skoku w Predazzo Stoch wykonał prosty, ale wymowny gest – pokazał sześć palców. To symbol jego sześciu olimpijskich startów: Turyn 2006, Vancouver 2010, Soczi 2014, Pjongczang 2018, Pekin 2022 i Mediolan–Cortina 2026.

Trzy złote medale i liczne miejsca w czołówce sprawiły, że na stałe zapisał się w historii tej dyscypliny. Jego triumfy w Soczi i Pjongczangu do dziś należą do najważniejszych momentów w dziejach polskich sportów zimowych.

Koniec igrzysk, koniec kariery

Stoch zapowiedział, że po obecnym sezonie zakończy karierę. Tym samym igrzyska w Mediolanie i Cortinie były jego ostatnią olimpijską areną.

Predazzo stało się miejscem symbolicznego pożegnania. Bez fanfar, bez medalu – ale z ogromnym szacunkiem środowiska i kibiców. W mediach społecznościowych pojawiła się fala podziękowań. Internauci przypominają jego największe sukcesy, zdjęcia z podium i emocje, które przez lata dostarczał milionom Polaków.

Dziedzictwo mistrza

Choć sport nie zna sentymentów, nazwisko Stocha na zawsze pozostanie częścią olimpijskiej historii. Jego profesjonalizm, stabilność formy i mentalna siła uczyniły go jednym z najwybitniejszych skoczków XXI wieku.

Ostatni skok w Predazzo nie był końcem legendy – był jej podsumowaniem. Kamil Stoch zamknął olimpijski rozdział z podniesioną głową, pozostawiając po sobie dziedzictwo, które jeszcze długo będzie inspirować kolejne pokolenia.