Teraz Małgorzata Ostrowska-Królikowska zdecydowała się ją sprostować. W szczerej rozmowie aktorka po raz pierwszy jasno powiedziała, z jaką chorobą zmagał się jej mąż, Paweł Królikowski, i jak naprawdę wyglądały jego ostatnie miesiące życia.
Medialna narracja okazała się nieprawdziwa
Po śmierci Pawła Królikowskiego w 2020 roku wielokrotnie powtarzano, że przyczyną jego problemów zdrowotnych był tętniak mózgu. Informacja ta na stałe zakorzeniła się w mediach i świadomości widzów. Tymczasem – jak wyznała jego żona – była to nieprawda.
W audycji Kobiety Rakiety aktorka bez wahania przerwała prowadzącej i wyjaśniła, że jej mąż chorował na glejaka. Podkreśliła, że to właśnie ta diagnoza była realnym dramatem, z którym mierzył się Paweł i cała rodzina.
Choroba, o której wiedzieli wszyscy najbliżsi
Małgorzata Ostrowska-Królikowska zaznaczyła, że choroba nie była tajemnicą w gronie rodziny. Paweł Królikowski znał diagnozę i zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Dzięki temu jego bliscy mieli czas, którego często brakuje w nagłych tragediach.
Aktorka przyznała, że ten okres – choć niezwykle trudny – pozwolił rodzinie być razem, rozmawiać, okazywać sobie czułość i oswajać się z nadchodzącym pożegnaniem. Dzieci miały możliwość spędzać z ojcem ostatnie wspólne chwile, co dziś ma dla nich ogromne znaczenie.
„To było odchodzenie, które trwało”
W poruszających słowach Małgorzata Ostrowska-Królikowska opisała proces stopniowego odchodzenia męża. Nie była to nagła tragedia, lecz czas na wspólne przeżywanie lęku, nadziei i akceptacji. Jak przyznała, wszyscy wiedzieli, że istnieje niewielki procent szans na powodzenie leczenia, ale mieli też świadomość realnego zagrożenia.
To właśnie ten czas – trudny, ale wspólny – stał się dla rodziny fundamentem późniejszego radzenia sobie z żałobą.
Paweł Królikowski zadbał o rodzinę do końca
Aktorka ujawniła również, że jej mąż przed śmiercią uporządkował sprawy rodzinne i finansowe. Dzięki temu po jego odejściu bliscy nie musieli mierzyć się z chaosem organizacyjnym, co w okresie żałoby bywa dodatkowym obciążeniem.
Małgorzata Ostrowska-Królikowska podkreśliła, że Paweł był człowiekiem niezwykle odpowiedzialnym i świadomym. Przygotował ją na życie bez siebie – nie tylko formalnie, ale także emocjonalnie.
Siła, którą musiała znaleźć w sobie
Pierwsze miesiące po śmierci męża były dla aktorki czasem ogromnego wysiłku. Jak przyznała, nie mogła pozwolić sobie na załamanie, bo czuła odpowiedzialność za dzieci i całą rodzinę. Musiała być podporą, dawać przykład i trzymać się codziennych obowiązków.
Dopiero z czasem pozwoliła sobie na prawdziwe przeżycie żałoby – tej cichej, prywatnej, bez kamer i wywiadów. Jej słowa pokazują, jak skomplikowany i nierówny bywa proces żegnania ukochanej osoby.