Odpowiedź prezesa PiS szybko jednak przestała dotyczyć samego Budapesztu. Po ostrej wypowiedzi w Sejmie uwaga opinii publicznej przesunęła się na coś znacznie poważniejszego — powielenie nieprawdziwej informacji, która po kilku dniach zakończyła się publicznymi przeprosinami.

Pytanie o nową władzę na Węgrzech uruchomiło polityczny kryzys

We wtorek 14 kwietnia Kaczyński został zapytany przez dziennikarzy o zwycięstwo Pétera Magyara w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Lider PiS odpowiedział bardzo ostro i dał do zrozumienia, że nie zamierza składać gratulacji politykowi, którego ocenia skrajnie negatywnie. Problemem okazała się jednak nie sama polityczna krytyka, lecz to, że w uzasadnieniu swojej opinii powtórzył sensacyjną historię, która niemal natychmiast została zakwestionowana przez media i fact-checkerów.

Fact-checkerzy szybko ocenili tę historię jako fałszywą

Demagog opisał wypowiedź Kaczyńskiego wprost jako fałsz. Organizacja wskazała, że nie ma wiarygodnych publicznych źródeł potwierdzających opowieść, na którą powołał się prezes PiS. W analizie przypomniano też, że Judit Varga miała zaprzeczyć, by kiedykolwiek napisała autobiografię, z której rzekomo pochodził cały wątek. Demagog zaznaczył również, że źródłem tej historii była strona zarejestrowana tuż przed wyborami na Węgrzech, a do jej rozpowszechniania wykorzystano także materiał wygenerowany przez sztuczną inteligencję.

Nawet rzecznik PiS przyznał, że ta informacja była nieprawdziwa

Sprawa szybko przestała być wyłącznie sporem między obozami politycznymi. Jak relacjonował RMF FM, Rafał Bochenek napisał, że akurat ta informacja „okazała się nieprawdziwa”, a Kaczyński oparł się na materiałach krążących wcześniej w mediach. To był ważny moment, bo po raz pierwszy z samego otoczenia PiS padło wyraźne potwierdzenie, że problem nie dotyczy interpretacji, lecz zwyczajnie nieprawdziwego przekazu.

W piątek padło krótkie, ale jednoznaczne „przepraszam”

Przełom nastąpił w piątek 17 kwietnia. Podczas konferencji prasowej w Sejmie Kaczyński został zapytany wprost, czy zamierza przeprosić za wprowadzenie opinii publicznej w błąd. Odpowiedział, że była to informacja „bardzo intensywnie funkcjonująca w przestrzeni publicznej”, po czym dodał: „rzeczywiście przepraszam, bo okazało się to nieprawdą”. Jednocześnie zaznaczył, że według niego istnieją inne, „lepiej zweryfikowane” wiadomości dotyczące Magyara, które także zniechęcają go do relacji z węgierskim politykiem.

Zamiast oceny Magyara, debata skupiła się na wiarygodności polityków

Po tych słowach ciężar całej historii wyraźnie się przesunął. Jeszcze na początku tygodnia chodziło o polityczny komentarz do zmiany władzy w Budapeszcie. Po kilku dniach głównym tematem stało się już to, w jaki sposób niesprawdzona historia mogła trafić do wypowiedzi jednego z najważniejszych polityków w Polsce. W praktyce to właśnie ten wątek okazał się dla PiS bardziej kłopotliwy niż sama krytyka nowego lidera Węgier.

W tle jest prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi na Węgrzech

Cała sprawa nabrała jeszcze większego znaczenia, bo pytanie zadane Kaczyńskiemu dotyczyło nie marginalnego wydarzenia, lecz jednej z najważniejszych zmian politycznych w Europie Środkowej w ostatnich latach. Reuters podał, że partia TISZA Pétera Magyara wygrała wybory parlamentarne na Węgrzech, kończąc 16-letnie rządy Viktora Orbána. Po ostatecznym przeliczeniu głosów ugrupowanie Magyara uzyskało 141 mandatów w 199-osobowym parlamencie, co daje mu większość konstytucyjną.

Jedna historia pokazała, jak działa polityczna dezinformacja

Ta sprawa ma więc szerszy wymiar niż tylko pojedyncza wpadka. Pokazuje mechanizm, który coraz częściej powtarza się w debacie publicznej: sensacyjny przekaz pojawia się w sieci, zaczyna krążyć bez twardego potwierdzenia, następnie zostaje powtórzony przez osoby publiczne, a dopiero później trafia pod lupę weryfikatorów. W tym przypadku schemat był szczególnie widoczny, bo fałszywy wątek z internetowego obiegu w kilka dni trafił do sejmowego korytarza i ogólnopolskiej polityki.

Przeprosiny nie kończą tematu

Publiczne „przepraszam” zamknęło jeden etap tej historii, ale nie kończy pytań, które po niej zostały. Najważniejsze dotyczy już nie samego Pétera Magyara, lecz standardów odpowiedzialności za słowo w polskiej polityce. W czasie, gdy wynik wyborów na Węgrzech zmienia układ sił w regionie, w Polsce jednym z najmocniej komentowanych efektów tych wyborów okazała się nie dyplomacja ani analiza nowej sytuacji, lecz to, jak łatwo polityczny komentarz może oprzeć się na niezweryfikowanej informacji.