Aktorkę, która przez dekady była jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiego kina i teatru, żegnają dziś przyjaciele i współpracownicy. Wśród nich jest Artur Barciś, który przez lata spotykał ją zarówno na planach filmowych, jak i na deskach teatru.
Jego słowa pokazują, jak wielką osobowością była Dykiel – nie tylko jako artystka, ale i człowiek.
„To zawsze jest szok”
W rozmowie dla programu „Uwaga” Barciś przyznał, że wiedział o problemach zdrowotnych aktorki. Mimo tej świadomości informacja o jej odejściu była dla niego ogromnym wstrząsem.
„Ciężko tak wspominać. Wiedziałem, że jest chora. Ale to, że tak nagle odeszła, to zawsze jest szok” – powiedział poruszony aktor.
W jego głosie wybrzmiewało nie tylko zaskoczenie, ale i żal po stracie osoby, z którą dzielił sceniczne doświadczenia przez wiele lat.
Aktorka, której nie da się zastąpić
Barciś podkreślił, że Bożena Dykiel należała do grona twórców absolutnie niepodrabialnych. Reprezentowała typ artysty, który dziś – jak zauważył – spotyka się coraz rzadziej: bezkompromisowy, oddany swojej pracy i wierny własnym zasadom.
„Myślę, że wszystkim nam będzie bardzo brakowało Bożeny Dykiel, bo drugiej takiej nie będzie. Są tacy aktorzy czy aktorki, którzy są niepodrabialni i Bożena na pewno do nich należała”.
Te słowa oddają skalę jej znaczenia w środowisku. Dykiel przez lata budowała pozycję artystki silnej, wyrazistej i świadomej swojej wartości.
Szczerość ponad wszystko
Jednym z najważniejszych elementów jej osobowości – jak wspomina Barciś – była szczerość. W świecie artystycznym, gdzie opinie bywają ostrożne i wyważone, jej komentarze były bezpośrednie, ale uczciwe.
„Bożena była szczera. My, aktorzy, niespecjalnie lubimy, jak ktoś nas krytykuje. Jej krytyka zawsze była prawdziwa. Wiedziałem, że jeśli jej się nie podobało jakieś przedstawienie czy rola, którą zagrałem, to warto tego posłuchać, bo pewnie jest powód. Zawsze mówiła prawdę”.
Ta bezkompromisowość budowała jej autorytet. Nie zabiegała o sympatię za wszelką cenę. Wymagała – od siebie i od innych – bo wierzyła, że widz zasługuje na najwyższą jakość.
Pamięć, która zostaje
Bożena Dykiel zapisała się w historii polskiej kultury nie tylko rolami, ale także charakterem. Była artystką, która nie szła na skróty i nie udawała kogoś, kim nie była.
Wspomnienie Artura Barcisia pokazuje, że jej odejście to nie tylko strata dla widzów, ale też dla całego środowiska twórczego. Zostawiła po sobie coś więcej niż filmografię – zostawiła przykład postawy, w której talent szedł w parze z odwagą i prawdą.
A takich osobowości – jak zgodnie przyznają jej współpracownicy – już się nie produkuje.