Tegoroczna „Sylwestrowa Moc Przebojów” w Polsacie stała się kolejnym rozdziałem w fascynującej historii lidera grupy Akcent. Choć katowicka scena gościła artystów o różnych rodowodach muzycznych, to właśnie pojawienie się „króla” wywołało w sieci poruszenie, którego nie powstydziłyby się największe światowe gwiazdy.
Architekt polskiej zabawy
Zenon Martyniuk to postać, której nie da się zaszufladkować wyłącznie jako muzyka. To architekt nastroju milionów Polaków. Podczas sylwestrowej nocy, gdy pod Spodkiem wybrzmiały pierwsze takty „Mandaciku” i „Życie to są chwile”, publiczność zareagowała niemal odruchowo. Martyniuk dysponuje unikalnym kapitałem – jego utwory są wpisane w kod genetyczny polskich imprez.
Kulminacja nastąpiła tuż przed wybiciem północy. Wykonanie „Przez twe oczy zielone” przypomniało wszystkim, że w kategorii „plebiscyt na przebój wszech czasów”, Zenon wciąż gra we własnej lidze. Dla wielu widzów to nie fajerwerki, a właśnie te proste, melodyjne frazy są prawdziwym sygnałem, że nowy rok właśnie się zaczął.
Wielka debata o autentyczności: Fani kontra technologia
Występ w Polsacie stał się jednak zarzewiem internetowej bitwy, która podzieliła Polskę na dwa obozy. Z jednej strony murem za artystą stanęli fani, dla których Zenon to synonim skromności i pewność dobrej zabawy. W komentarzach dominowało uwielbienie: „To jest klasyka, przy tym się bawi cała Polska”, „Zenek to po prostu nasz człowiek”.
Z drugiej strony, wirtualna przestrzeń wypełniła się bezlitosną krytyką dotyczącą rzekomego wspierania się playbackiem. Internauci, uzbrojeni w czujne ucha i smartfony, analizowali każdy ruch warg wokalisty. „Prawdziwi artyści śpiewają na żywo” – grzmieli jedni, podczas gdy drudzy odpowiadali: „Nieważne jak, ważne, że jest klimat”. Ta polaryzacja pokazuje, że Martyniuk przestał być tylko muzykiem – stał się tematem debaty o kondycji polskiej estrady.
Nieśmiertelność w rytmie disco
Dlaczego Zenon Martyniuk wciąż budzi tak skrajne emocje? Odpowiedź kryje się w jego niezmienności. W świecie show-biznesu, który co chwilę próbuje się wymyślić na nowo, on od lat 90. pozostaje wierny swojemu stylowi, fryzurze i uśmiechowi. To daje słuchaczom poczucie bezpieczeństwa i ciągłości.
Sylwester w Polsacie udowodnił, że król disco polo nie potrzebuje rewolucji, by utrzymać koronę. Choć krytyka bywa głośna, to wyniki oglądalności i zasięgi w mediach społecznościowych mówią jasno: bez Zenona polski Sylwester dla wielu traci swój blask. Czy to magia sentymentu, czy po prostu geniusz prostoty? Jedno jest pewne – noc z 31 grudnia na 1 stycznia po raz kolejny należała do niego.