Dopiero później zrozumiałam, że jego żona nie przyjechała do mnie mieszkać.

Przyjechała przejąć moje życie.

Po odejściu męża zostałam sama w dużym domu. Na piętrze stały dwa puste pokoje, więc gdy Michał powiedział, że nie radzą sobie z rosnącym czynszem, zaproponowałam, aby razem z Agatą i dziećmi zamieszkali u mnie.

— Tylko do czasu, aż odłożymy na własne mieszkanie — zapewniał.

Początkowo ich obecność naprawdę mnie cieszyła. W domu znów było słychać dziecięcy śmiech, a wieczorami nie musiałam jeść kolacji sama. Szybko jednak zauważyłam, że synowa zaczęła traktować mnie jak lokatorkę.

Najpierw zdjęła moje firanki.

— Są staromodne i zatrzymują kurz — wyjaśniła.

Później wyniosła do piwnicy porcelanowy serwis, który dostałam w prezencie ślubnym.

— I tak go nie używasz.

Pewnego dnia wróciłam z zakupów i zobaczyłam, że fotel mojego męża stoi przed domem.

— Zamówiłam nową kanapę — oznajmiła Agata. — Ten grat tylko zajmuje miejsce.

Fotel był jedną z niewielu rzeczy, których nie pozwoliłam sobie odebrać. Z pomocą sąsiada wniosłam go z powrotem do salonu. Wieczorem poprosiłam Michała o rozmowę.

— Powiedz żonie, żeby przestała urządzać mój dom bez pytania.

Syn przewrócił oczami.

— Mamo, Agata chce tylko, żeby było tu nowocześniej. Powinnaś się cieszyć, że ktoś o wszystko dba.

— To ja przez trzydzieści siedem lat dbałam o ten dom.

— Ale kiedyś i tak trzeba będzie zrobić remont.

Zaniepokoiło mnie słowo „kiedyś”, lecz jeszcze nie rozumiałam, co planują.

Kilka dni później usłyszałam rozmowę synowej z jej siostrą. Stały w kuchni, nie wiedząc, że jestem w spiżarni.

— Na dole wyburzymy ścianę między salonem a kuchnią — mówiła Agata. — Z pokoju teściowej zrobimy gabinet Michała. Dla niej urządzimy coś na poddaszu. Przecież jednej osobie dużo nie potrzeba.

Zamarłam.

Pokój, który nazywała moim, był moją sypialnią. Spałam w nim od dnia ślubu. Na ścianie wisiały zdjęcia mojego męża, a w szufladzie przechowywałam jego listy.

Wieczorem jeszcze raz porozmawiałam z synem.

— Uspokój zapał swojej żony. Inaczej oboje zobaczycie, do czego jestem zdolna.

Michał roześmiał się.

— I co zrobisz? Wyrzucisz własne wnuki na ulicę?

— Nie wystawiaj mnie na próbę.

Uznał moje słowa za pustą groźbę.

Następnego ranka Agata przyniosła katalogi z płytkami i farbami. Rozłożyła je na stole, a potem poinformowała mnie, że w poniedziałek przyjdzie ekipa, która zacznie remont łazienki.

— Nie wyraziłam zgody.

— Michał powiedział, że dom i tak kiedyś będzie jego. Nie ma sensu odkładać wszystkiego na później.

— Jestem właścicielką i nikt nie rozpocznie tutaj żadnego remontu.

Synowa prychnęła.

— Niech mama nie będzie dziecinna. Robimy to również dla mamy.

W poniedziałek wróciłam od lekarza wcześniej, niż zapowiadałam. Przed domem stał samochód budowlany. Dwóch mężczyzn wynosiło z łazienki szafkę, którą wiele lat wcześniej zrobił mój mąż.

Agata stała w przedpokoju i wydawała polecenia.

— Proszę natychmiast wszystko zostawić — powiedziałam.

Synowa próbowała tłumaczyć, że wpłaciła już zaliczkę. Poprosiłam robotników o opuszczenie domu, a następnie zadzwoniłam do Michała.

Przyjechał wściekły.

— Naraziłaś nas na straty!

— Nie was. Twoja żona zamówiła remont w cudzym domu.

— To także mój rodzinny dom!

— Rodzinny nie znaczy twój.

Następnego dnia poszłam do prawnika. Nigdy nie zawarliśmy pisemnej umowy, ale chciałam działać zgodnie z prawem. Przygotował wezwanie do opuszczenia domu w wyznaczonym terminie. Wręczyłam je synowi przy kolacji.

Agata zaczęła krzyczeć, że jestem bezduszną staruchą. Michał powiedział, że już nigdy nie zobaczę wnuków. Nie odpowiedziałam. Wiedziałam, że próbują przestraszyć mnie samotnością, bo przez lata to właśnie samotności bałam się najbardziej.

Wyprowadzili się po miesiącu. Wynajęli mieszkanie, na które — jak się nagle okazało — jednak było ich stać. Przez kilka tygodni nie pozwalali wnukom do mnie dzwonić.

W tym czasie podjęłam decyzję, której nikt się nie spodziewał.

Sprzedałam dom.

Kupiłam mniejsze mieszkanie z windą, niedaleko parku i przychodni. Część pieniędzy odłożyłam dla wnuków na osobnych kontach, do których ich rodzice nie mają dostępu. Za resztę wyremontowałam mieszkanie według własnego gustu i po raz pierwszy pojechałam z przyjaciółką nad morze.

Kiedy Michał dowiedział się o sprzedaży, przyjechał bez zapowiedzi.

— Jak mogłaś sprzedać dom, który miał być mój?

— Nigdy ci go nie obiecałam.

— A co z nami?

— Mieliście przy mnie mieszkać. Zaczęliście jednak planować życie tak, jakby mnie już w nim nie było.

Synowa chciała zdecydować, gdzie mam spać, jakie firanki mogę powiesić i które wspomnienia powinnam wyrzucić.

Ostrzegłam ich, żeby się zatrzymali.

Nie posłuchali.

Agata chciała urządzić mój dom po swojemu. Ja urządziłam więc własne życie tak, żeby już nigdy nie mogła w nim rządzić.